Iga Świątek pożegnała się z Wimbledonem już w trzeciej rundzie, przegrywając z Alex Ealą 6:7(9), 2:6. Polska tenisistka, która broniła tytułu wywalczonego przed rokiem, nie zdołała powstrzymać niżej notowanej rywalki i zanotowała bolesny spadek w rankingu WTA.
Agnieszka Radwańska bacznie obserwowała starcie rodaczki i w rozmowie z Tennis365 zwróciła uwagę na niepokojące zjawisko w grze Świątek. Choć pierwszy set był niezwykle wyrównany i stał na wysokim poziomie, to reakcja Igi na przegraną partię wzbudziła obawy byłej wiceliderki rankingu. Radwańska zauważyła, że po zaciętym tie-breaku koncentracja obrończyni tytułu drastycznie spadła, co błyskawicznie wykorzystała solidnie grająca Eala, odskakując na bezpieczne prowadzenie w drugiej odsłonie meczu.
Radwańska punktuje słabości w grze Polki
Finalistka Wimbledonu z 2012 roku nie gryzła się w język, analizując kluczowe minuty spotkania.
Jedyną rzeczą, o którą się trochę martwiłam, było to, że początek drugiego seta tak szybko uciekł na korzyść Eali. 3:0 i dwa przełamania w pięć minut, jak sądzę. To był naprawdę wolny start, który kosztował ją seta
Jej zdaniem na tym poziomie zawodniczka nie może pozwolić sobie na tak gwałtowne przestoje, ponieważ odrabianie strat przy tak dużej liczbie wzlotów i upadków staje się niemal niemożliwe.
Sytuacja Igi Świątek w 2026 roku staje się coraz trudniejsza, a porażka w Londynie zepchnęła ją na ósme miejsce w światowym zestawieniu. Polka nie dotarła do żadnego finału od czasu wygranej w Korea Open we wrześniu ubiegłego roku. Radwańska podkreśla, że w starciach z rywalkami grającymi na tak wysokim poziomie jak Eala, kluczowa jest ciągłość. „Nie można mieć tylu wzlotów i upadków — to będzie cię kosztować” — podsumowała legenda polskiego tenisa, która w swojej karierze wygrała 20 turniejów rangi WTA.