Sezon na kortach trawiastych w 2026 roku okazał się brutalny dla Igi Świątek. Polka, która rok temu dominowała na tej nawierzchni, tym razem zanotowała fatalny wynik, zdobywając zaledwie 131 punktów do rankingu WTA. Tak słaba dyspozycja przełożyła się na bolesny spadek w światowym zestawieniu, gdzie raszynianka osunęła się na ósmą pozycję. To ogromny regres w porównaniu do poprzedniego sezonu, w którym Świątek wzbogaciła się o 2395 punktów dzięki triumfowi w Wimbledonie.
Problemy Polki zaczęły się już w Bad Homburg, gdzie odpadła po pierwszym meczu, inkasując tylko jeden punkt. Prawdziwy szok nastąpił jednak w Londynie. Podczas wielkoszlemowego Wimbledonu Świątek pożegnała się z turniejem już w trzeciej rundzie, przegrywając z Alex Ealą. Filipinka stała się jedną z rewelacji tegorocznych zmagań na trawie, wygrywając turniej w Birmingham i docierając do 1/8 finału Wimbledonu, co pozwoliło jej awansować na rekordowe 28. miejsce w rankingu WTA.
Czeska dominacja i kryzys faworytek
Absolutną królową trawy została Linda Noskova. Czeszka nie miała sobie równych, wygrywając zarówno turniej WTA 500 w Berlinie, jak i wielkoszlemowy Wimbledon, co dało jej łącznie 2501 punktów i awans na siódmą lokatę w rankingu. Tuż za jej plecami uplasowała się Karolina Muchova z dorobkiem 1860 punktów. Finalistka z Londynu potwierdziła świetną formę, wygrywając wcześniej zawody w Bad Homburg. Czeski duet zdominował rywalizację, zostawiając resztę stawki daleko w tyle pod względem zdobyczy punktowych.
Nie tylko Świątek ma powody do niepokoju po zakończeniu zmagań na trawie. Aryna Sabalenka, liderka rankingu, uzbierała jedynie 435 punktów po porażce w 1/8 finału Wimbledonu z Naomi Osaką. Jeszcze gorzej poradziła sobie Elena Rybakina, która mimo szansy na objęcie prowadzenia w rankingu WTA, zawiodła w trzech kolejnych turniejach, kończąc sezon trawiasty z dorobkiem 239 punktów. Z kontuzjami zmagały się natomiast Emma Raducanu oraz Maja Chwalińska, która po sukcesie we French Open przegrała swój pierwszy mecz w Londynie.
