Francja nie zagra w trzecim z rzędu finale mistrzostw świata po porażce 0:2 z Hiszpanią. Jak donoszą media, w przerwie meczu w szatni Les Bleus doszło do nerwowej wymiany zdań, która mocno uderzyła w jedność drużyny.
Głównym aktorem boiskowego dramatu stał się Ousmane Dembélé. Zawodnik Paris Saint-Germain, który przystępował do turnieju jako zdobywca Złotej Piłki 2025, postanowił zabrać głos, gdy Francuzi przegrywali tylko jedną bramką. Piłkarz ostro skrytykował swoich kolegów za brak koordynacji w pressingu. Zamiast jednak zmotywować zespół do odrabiania strat, wywołał jedynie irytację i poczucie niesprawiedliwości wśród pozostałych reprezentantów kraju, co przełożyło się na bezradność w drugiej połowie spotkania.
Bunt w szatni przeciwko liderowi
Według informacji dziennika L’Équipe, zachowanie Dembélé zostało odebrane przez szatnię jako hipokryzja. Koledzy z drużyny mieli za złe liderowi, że ten podnosi głos i szuka winnych dopiero w momencie, gdy sam znajduje się w tarapatach na boisku. Patrick Vieira zauważył po meczu, że ani Dembélé, ani Kylian Mbappe czy Michael Olise nie stanęli na wysokości zadania w najważniejszym momencie turnieju. Szczególnie rozczarowująca była postawa Olise, który wcześniej uchodził za jednego z najbardziej wpływowych graczy w talii Deschampsa.
Napięcie wewnątrz ekipy było widoczne aż do ostatniego gwizdka, a Hiszpanie ani przez moment nie poczuli realnego zagrożenia ze strony chaotycznie naciskających Francuzów. Zespół Didiera Deschampsa nie ma czasu na długie rozpamiętywanie kłótni, ponieważ w sobotę czeka ich ostatni akcent na tym turnieju. Reprezentacja Francji zmierzy się z Anglią w meczu o trzecie miejsce, zanim zawodnicy rozjadą się do swoich klubów.
