Aryna Sabalenka przeżywa trudne chwile w 2026 roku. Choć od dwóch lat przewodzi światowemu rankingowi, jej dominacja na kortach staje się coraz mniej wyraźna, co potwierdzają wyniki w tegorocznych turniejach wielkoszlemowych.
Liderka rankingu WTA nie wygrała w tym sezonie ani jednego turnieju rangi Major. Porażka w finale Australian Open, półfinał Roland Garros oraz odpadnięcie w 1/16 finału Wimbledonu to sygnały alarmowe. Najbardziej niepokojąca jest jednak statystyka setów wygranych do zera lub do jednego. Sabalenka, która dotychczas demolowała przeciwniczki, w 2026 roku wygrała tylko dziewięć takich partii. Dla porównania Iga Świątek i Mirra Andreeva mają ich na koncie aż po dwadzieścia, co pokazuje ogromną różnicę w skuteczności.
Problemy z dominacją i zagrożony tron liderki
Sabalenka zaczęła również sama przegrywać sety wynikiem 0:6. Takie upokorzenie spotkało ją w decydującej partii meczu z Jessicą Pegulą w Berlinie oraz w półfinale Roland Garros przeciwko Dianie Shnaider. Jej przewaga nad drugą w rankingu Eleną Rybakiną stopniała do zaledwie 407 punktów. Jeśli Białorusinka nie odzyska dawnej formy, może stracić pierwsze miejsce na świecie jeszcze w tym sezonie, zwłaszcza że czeka ją trudna obrona 2000 punktów podczas nadchodzącego US Open.
Szansą na uratowanie pozycji liderki są turnieje w Kanadzie oraz Cincinnati. W ubiegłym roku Sabalenka nie startowała w Canadian Open, a w Cincinnati odpadła w ćwierćfinale, więc każdy dobry wynik w tych imprezach pozwoli jej dopisać cenne punkty do rankingu. Brak zwycięstwa wielkoszlemowego w całym roku kalendarzowym pozostaje jednak największym cieniem rzuconym na jej dotychczasową dominację w kobiecym tenisie.
