Jeszcze niedawno w Widzewie Łódź pozytywnie oceniano potencjał dwóch młodych piłkarzy z Nigerii. Po dziesięciu dniach testów klub podjął jednak inną decyzję i nie zdecyduje się na ich zatrzymanie.
Promise Maduabuchi i Uchenne Darlington pojawili się w Łodzi w połowie października. Obaj mają po 17 lat i byli sprawdzani przede wszystkim pod kątem ewentualnego dołączenia do akademii.
Maduabuchi występuje na skrzydle, natomiast Darlington jest środkowym pomocnikiem. Za ich przyjazdem do Polski stał Artur Płatek, który znał obu zawodników z obserwacji jednego z turniejów w Afryce.
Jeszcze 19 października „Łódzki Sport” informował, że pierwsze wrażenia dotyczące obu Nigeryjczyków były pozytywne. Ostateczny werdykt okazał się jednak inny.
Artur Płatek w Ekstraklasa TV potwierdził, że klub nie zamierza podpisywać umów z żadnym z testowanych zawodników, gdyż nie dawaliby oni wymaganej w Widzewie jakości.
Byli tutaj przez dziesięć dni, oglądaliśmy ich, ale stwierdziliśmy, że to nie jest na dzisiaj taka jakość, która da nam to, co potrzebujemy
Płatek zaznaczył jednocześnie, że cała operacja dotyczyła akademii, a nie bezpośredniego wzmocnienia pierwszej drużyny.
Łodzianie nadal rozglądają się za wzmocnieniami, ale wszystko wskazuje na to, że zimą nie chcą już powtarzać strategii polegającej na sprowadzaniu drogich nazwisk za wszelką cenę.
Coraz więcej mówi się o tym, że klub ma szukać zawodników tańszych w utrzymaniu, ale jednocześnie gotowych od razu dać jakość pierwszemu zespołowi. Łukasz Masłowski nie zamierza więc urządzać kolejnej transferowej rewolucji.
Również Robert Dobrzycki ma być mniej skłonny do kolejnych wielomilionowych wydatków. Widzew po bardzo kosztownej przebudowie wciąż nie otrzymał oczekiwanego zwrotu sportowego, a w lidze jego kryzys trwa w najlepsze.
