Widzew Łódź nadal nie potrafi regularnie wygrywać, a Mateusz Stolarski nie zamierza przykrywać tego ambitnymi zapowiedziami. Przed meczem z GKS Katowice szkoleniowiec jasno dał do zrozumienia, że jego zespół najpierw musi uporządkować własne problemy.
Bilans Widzewa pod wodzą Stolarskiego nie wygląda imponująco. W pięciu pierwszych spotkaniach ligowych Łodzianie zanotowali cztery remisy i jedną porażkę. Zespół nie przegrywa często, ale równie rzadko potrafi przechylić mecz na swoją korzyść. To właśnie ten element pozostaje jednym z największych problemów.
Stolarski nie chce więc dziś mówić o gonieniu czołówki.
Nie czarujmy się – dzisiaj Widzew musi wykonać w środku dużo pracy nad budową fundamentów, a nie patrzeć w górę tabeli
Szkoleniowiec przyznał, że w ostatnich tygodniach dostrzega pewne oznaki poprawy. Widzew zremisował bezbramkowo z Wisłą Kraków, a później 1:1 z Górnikiem Zabrze. W tym drugim spotkaniu Łodzianie dobrze wyglądali w pierwszej połowie i objęli prowadzenie, ale po przerwie nie utrzymali wcześniejszego poziomu.
Zauważam od dwóch tygodni, że pomimo nienajlepszego meczu z Wisłą Kraków i przeciętnej drugiej połowy z Górnikiem Zabrze, byliśmy w stanie wybronić rezultat czy poświęcić się
Trener nie traktuje jednak takich sygnałów jako przełomu. Najważniejszym celem pozostaje zwycięstwo, którego pod jego wodzą Widzew w lidze jeszcze nie odniósł.
Musimy w końcu wygrać mecz, stworzyć zespół, który jest w stanie regularnie lub przynajmniej zdecydowanie częściej punktować za trzy
Co ciekawe, Stolarski zaznaczył też, że nawet wygrana z GKS Katowice nie zmieni nagle całego obrazu sytuacji. Jego zdaniem proces budowy drużyny wymaga więcej czasu, a pojedynczy wynik nie rozwiąże wszystkich problemów.
To szczególnie ważne w kontekście całego sezonu. Widzew ma obecnie dużą stratę do czołówki i tylko jedno ligowe zwycięstwo na koncie. Po dwunastu kolejkach ekipa z Łodzi jest dopiero na 14. miejscu w tabeli z dorobkiem 11 „oczek”.
