Roland Garros znalazł się w ogniu krytyki po meczu czwartej rundy między Casperem Ruudem a Joao Fonsecą. Brazylijczyk wywalczył awans do ćwierćfinału, ale jego zwycięstwo rodzi ogromne kontrowersje przez błąd sędziowski w tie-breaku drugiego seta. Jak donoszą media, pomyłka arbitra mogła bezpośrednio wpłynąć na losy całego spotkania w Paryżu.
W decydującym momencie drugiego seta, przy piłce setowej dla Ruuda, sędzia uznała piłkę Fonseki za dobrą po sprawdzeniu śladu na mączce. System Hawk-Eye wykazał jednak, że piłka była autowa. Gdyby technologia była wiążąca, Norweg doprowadziłby do remisu w meczu. Zamiast tego Fonseca objął prowadzenie 2:0 w setach i ostatecznie wygrał całe starcie 3:1, eliminując jednego z faworytów turnieju po wcześniejszych porażkach Novaka Djokovicia i Jannika Sinnera.
Amelie Mauresmo broni sędziów i tradycji
Dyrektor turnieju Amelie Mauresmo wydała oficjalne oświadczenie, w którym broni decyzji o braku elektronicznego wywoływania autów. Roland Garros pozostaje jedynym turniejem wielkoszlemowym, który nie korzysta z tego systemu. Mauresmo twierdzi, że niezawodność technologii na kortach ziemnych nie jest jeszcze kompletna, dlatego organizatorzy wolą polegać na ludziach. Podkreśliła, że choć debata trwa, obecne rozwiązanie jest według niej najlepsze dla paryskiego szlema.
To nie koniec problemów w Paryżu, ponieważ zawodnicy skarżą się także na niebezpieczne bandy reklamowe. Casper Ruud podczas meczu z Fonsecą ostro protestował u sędziego, twierdząc, że zdrowie graczy jest ważniejsze niż sponsorzy. Wcześniej Zeynep Sonmez musiała wycofać się z turnieju deblowego po zderzeniu z reklamami, co skończyło się bolesnym stłuczeniem kolana. Na te zarzuty organizatorzy na razie nie odpowiedzieli tak stanowczo jak w przypadku sędziowania.
