Roland Garros znalazł się w ogniu krytyki po meczu Caspera Ruuda z Joao Fonsecą. Brak systemu elektronicznego wywoływania autów doprowadził do błędu sędziowskiego, który zdaniem obserwatorów wypaczył wynik spotkania. Jak donoszą media, sytuacja ta wywołała furię u Brada Gilberta.
Błąd sędziego miał miejsce w drugim secie, gdy Ruud walczył o wyrównanie stanu meczu. Nieprawidłowa decyzja kosztowała Norwega kluczowe punkty, co pozwoliło Fonsece wygrać partię, a ostatecznie całe spotkanie 3:1. Brad Gilbert, były trener Coco Gauff, nazwał brak technologii na paryskich kortach kompletną katastrofą. Podkreślił, że interpretacja śladów na mączce przez ludzi jest zawodna, a Roland Garros pozostaje w tyle za innymi turniejami, które dawno wdrożyły systemy elektroniczne.
Technologiczne zacofanie w sercu Paryża
Gilbert zauważył, że pod koniec długich setów sędziowie często mają problem z odnalezieniem właściwego śladu piłki, co prowadzi do pomyłek. Mimo że inne turnieje na nawierzchni ziemnej korzystają z nowoczesnych rozwiązań, organizatorzy Roland Garros wciąż polegają na sędziach liniowych. Ruud, mimo bolesnej porażki, zachował klasę i pogratulował rywalowi. Norweg pożegnał się już z Paryżem za pośrednictwem mediów społecznościowych, zapowiadając powrót do zdrowia i przygotowania do sezonu na trawie.
Dla Ruuda, zajmującego obecnie 14. miejsce w rankingu ATP, nadchodzące tygodnie będą wyzwaniem. Trawa nigdy nie była jego ulubioną nawierzchnią, o czym świadczą występy w latach 2022-2024, gdy nie potrafił przebrnąć drugiej rundy Wimbledonu. Tenisista musi teraz szukać formy, która pozwoli mu wrócić do czołowej dziesiątki rankingu, choć wciąż nie potwierdził udziału w mniejszych turniejach poprzedzających wielkoszlemowe zmagania w Londynie.
