Roland Garros staje w ogniu krytyki po skandalicznej decyzji sędziowskiej w meczu Caspera Ruuda z Joao Fonsecą. Norweski tenisista przegrał kluczowy punkt przy stanie setowym, co całkowicie odmieniło losy spotkania w czwartej rundzie paryskiego szlema. Organizatorzy turnieju nadal odmawiają wprowadzenia technologii na kortach ziemnych, co doprowadziło do kuriozalnej sytuacji na oczach milionów widzów.
Do incydentu doszło w tie-breaku drugiego seta przy prowadzeniu Ruuda 8-7. Po zagraniu Brazylijczyka sędzia uznał piłkę za dobrą, mimo że powtórki systemu Hawkeye wyraźnie pokazały aut. Zamiast wyrównania stanu meczu na 1:1 w setach, Norweg przegrał trzy kolejne punkty i oddał partię rywalowi. Choć Ruud zdołał wygrać trzeciego seta, ostatecznie uległ 19-letniemu rewelacyjnemu debiutantowi 5:7, 6:7, 7:5, 2:6.
Tradycja kontra technologia w Paryżu
Lucas Pouille oraz Fabrice Santoro ostro skomentowali upór federacji, która trzyma się sędziów liniowych zamiast automatyzacji. Pouille zauważył, że pokazywanie powtórek w telewizji przy jednoczesnym ignorowaniu ich przez sędziów tylko podsyca frustrację zawodników. Santoro dodał, że istnienie dwóch różnych systemów sędziowania w Wielkim Szlemie jest niedopuszczalne, bo wynik tego samego meczu na US Open byłby zupełnie inny przez obecność technologii.
Sam Casper Ruud po meczu nie krył rozczarowania, choć starał się zachować spokój przed dziennikarzami. Przyznał, że sytuacja była dla niego niezwykle trudna, ponieważ zamiast remisu musiał gonić wynik przy stanie 0:2 w setach. Zwycięski Joao Fonseca, który wcześniej wyeliminował Novaka Djokovicia, w swoim pierwszym ćwierćfinale wielkoszlemowym zmierzy się teraz z Jacobem Mensikiem, zostawiając Ruuda z poczuciem ogromnej niesprawiedliwości.
