Aryna Sabalenka wyrasta na jedną z najbardziej uważnych obserwatorek męskiej drabinki podczas tegorocznego Roland Garros. Białorusinka śledziła losy Jannika Sinnera, który pożegnał się z turniejem już w drugiej rundzie. Jak donoszą media, liderka rankingu WTA nie kryła emocji po porażce Włocha.
Jannik Sinner uległ Juanowi Manuelowi Cerundolo, choć przystępował do rywalizacji jako główny faworyt po wycofaniu się Carlosa Alcaraza. Sabalenka przyznała, że widok cierpiącego na korcie zawodnika był dla niej bolesny. Tenisistka do ostatniej piłki wierzyła w zwycięstwo Włocha, ignorując nawet własny harmonogram startów. Podkreśliła, że czuje się źle z powodu jego porażki, ale jest pewna, że Sinner wróci silniejszy na sezon trawiasty po niezbędnej regeneracji i odpoczynku.
Dramat zdrowotny na paryskiej mączce
Sam Sinner wyjaśnił przyczyny swojej słabej postawy, wskazując na fatalne samopoczucie i paryski upał. Włoch wyznał, że od rana zmagał się z brakiem snu, a w trakcie meczu kręciło mu się w głowie. W trzecim secie stracił resztki energii i nie był w stanie domknąć spotkania przy własnym serwisie. Przyznał sportowo, że Cerundolo zasłużył na wygraną swoją solidną grą, podczas gdy on sam czuł, jak wszystko wymyka mu się spod kontroli w decydujących momentach.
Oprócz komentarza dotyczącego Sinnera, Sabalenka poświęciła uwagę 17-letniemu Moise Kouame. Białorusinka miała okazję poznać nastolatka w hotelu i wspólnie uczestniczyć w jednej z aktywności. Liderka rankingu chwaliła wysoki poziom gry młodego zawodnika i kibicowała mu podczas zwycięskiego super tie-breaka. Sabalenka zaznaczyła, że Kouame jest bardzo miłym człowiekiem i życzy mu, aby ten turniej stał się dla niego momentem przełomowym w karierze.
