Casper Ruud wyrasta na jednego z najgłośniejszych krytyków organizacji tegorocznego Roland Garros. Podczas meczu czwartej rundy przeciwko Joao Fonsece norweski tenisista wpadł w furię przy stanie 6:5 dla rywala. Jak donoszą media, powodem wybuchu nie była gra przeciwnika, a elementy otoczenia kortu Philippe-Chatrier.
Norweg zgłosił arbitrowi oficjalną skargę dotyczącą tablic reklamowych umieszczonych z tyłu kortu. Ruud twierdził, że banery przeszkadzają mu podczas długich wymian i zagrażają bezpieczeństwu. Na nagraniach TNT Sports słychać było, jak krzyczy do sędziego, że zdrowie zawodników jest ważniejsze niż „cholerni sponsorzy”. Komentator Robbie Koenig potwierdził, że tenisista kilkukrotnie niemal zderzył się z tablicami marki Lacoste.
Seria niebezpiecznych incydentów w Paryżu
Problem z infrastrukturą na Roland Garros staje się coraz poważniejszy. Zeynep Sonmez musiała wycofać się z turnieju debla po kolizji z bandą, która skończyła się założeniem dwóch szwów. Głos zabrała także Katie Boulter, domagając się natychmiastowego usunięcia niebezpiecznych elementów. Organizatorzy deklarują wprowadzanie korekt w strefie wokół pola gry, jednak incydent z udziałem Ruuda pokazuje, że zmiany są niewystarczające.
Frustracja Norwega miała bezpośrednie przełożenie na wydarzenia boiskowe. Zaraz po kłótni z arbitrem Ruud stracił koncentrację i przegrał pierwszego seta 7:5 po decydującym przełamaniu. Choć tablice wykonano z pianki, zawodnicy podkreślają, że ryzyko potknięcia jest realne. Debata o bezpieczeństwie na paryskich kortach trwa, a zawodnicy czekają na bardziej zdecydowane kroki ze strony władz turnieju.
