33-letni Harry Kane wspomina, że latem 2013 roku odrzucił kolejne wypożyczenie z Tottenhamu do Championship i postanowił walczyć o miejsce w zespole. Miał wtedy 20 lat, a w hierarchii napastników był dopiero czwarty.
Droga do tej decyzji prowadziła przez kilka wypożyczeń, podczas których Kane nie zawsze dostawał wiele okazji do gry. Występował kolejno w Leyton Orient, Millwall, Norwich City i Leicester City, po tym, jak rozwijał się w akademiach Arsenalu, Ridgeway Rovers FC i Watfordu, a następnie trafił do Tottenhamu, gdzie później stał się legendą. W trudniejszych okresach szukał sposobów, by lepiej przygotować się na swoją szansę: pracował nad lewą nogą, zostawał po treningach na dodatkowe biegi, bo nie grał w meczach, i ćwiczył zwinność na drabince koordynacyjnej. W rozmowie z „France Football” mówił, że wierzył, iż okazja w końcu nadejdzie i będzie na nią gotowy.
Bałem się, że jeśli nie uda mi się wtedy przebić, będę dalej wypożyczany, a w końcu zostanę sprzedany
Gdy latem 2013 roku wrócił do Tottenhamu, klub rozważał ponowne wypożyczenie go do Championship. Kane uznał jednak, że nadszedł czas na kolejny krok – chciał zostać, grać i udowodnić swoją wartość. Jego sytuacja zmieniła się za kadencji Tima Sherwooda: napastnik dostał szansę i strzelił trzy gole w trzech meczach Premier League.
Wiedziałem, że wykorzystałem tę okazję. Zastanawiałem się, jak mogę wykorzystać tę dobrą passę, by dalej się rozwijać
Kolejne postępy robił pod wodzą Mauricia Pochettina, który uczynił go jednym z kluczowych zawodników w swoim systemie. Urodzony w Londynie Kane wspomina tamtą decyzję jako moment, w którym zamiast kolejnego wypożyczenia postawił na walkę o miejsce.