Rafael Nadal stanął w obronie Carlosa Alcaraza po jego niespodziewanej porażce w Miami Open. Legendarny tenisista uznał krytykę pod adresem 22-latka za bezsensowną. Jak donoszą media, lider rankingu ATP przechodzi trudniejszy moment po serii sukcesów na początku sezonu.
Alcaraz fenomenalnie otworzył rok 2026, pokonując Novaka Djokovicia w finale Australian Open i kompletując Karierowego Wielkiego Szlema jako najmłodszy gracz w historii. Po triumfie w Katarze i serii 17 zwycięstw z rzędu, Hiszpan nagle stracił formę. Najpierw uległ Daniiłowi Miedwiediewowi w Indian Wells, a teraz sensacyjnie przegrał 6:3, 5:7, 6:4 z nierozstawionym Sebastianem Kordą. Podczas meczu Alcaraz krzyczał do swojego sztabu, że chce wracać do domu, co wywołało falę komentarzy o jego frustracji.
Nadal ucisza krytyków lidera rankingu
Rafael Nadal, odbierając doktorat honorowy na Universidad Politécnica de Madrid, podkreślił, że dwie porażki nie mają znaczenia w obliczu tego, co Alcaraz robi dla hiszpańskiego sportu. Zdaniem 22-krotnego mistrza wielkoszlemowego, zachowanie młodszego kolegi na korcie jest zrozumiałe. Nadal zaznaczył, że każdy ma prawo do zmęczenia i gorszego dnia, zwłaszcza po tak intensywnym starcie sezonu. Podkreślił, że nikt nie jest w stanie wygrywać każdego meczu w roku, będąc pod ciągłą presją rywali.
Przed Alcarazem trudny czas, ponieważ w nadchodzącym turnieju w Monte Carlo będzie bronił punktów jako zeszłoroczny triumfator. Tymczasem depczący mu po piętach Jannik Sinner nie ma w tym okresie żadnego dorobku do obrony, co stawia pozycję Hiszpana w rankingu ATP pod znakiem zapytania. Siedmiokrotny mistrz wielkoszlemowy musi teraz odpocząć i przygotować się do sezonu na mączce, gdzie presja na wyniki będzie jeszcze większa niż podczas turniejów w USA.
