Elina Svitolina pewnie kroczy przez turniej w Waszyngtonie, meldując się w ćwierćfinale po zwycięstwie nad Poliną Kudermetovą. Ukraińska gwiazda, rozstawiona z numerem drugim, potwierdza wysoką formę na twardych kortach w Ameryce Północnej. Teraz jednak przed nią najtrudniejszy sprawdzian, bo po drugiej stronie siatki stanie zawodniczka, która w tym roku znalazła już na nią sposób.
Rywalką Svitoliny będzie Alex Eala, filipińska sensacja, która w drodze do najlepszej ósemki wyeliminowała już takie nazwiska jak Qinwen Zheng czy Leylah Fernandez. Obie tenisistki zmierzyły się do tej pory tylko raz i to spotkanie zapadło Ukraińce w pamięć. Podczas turnieju w Berlinie na nawierzchni trawiastej górą była Eala, co dla wyżej notowanej rywalki było bolesnym ciosem i zakończeniem marzeń o sukcesie w stolicy Niemiec.
Nowe rozdanie w Waszyngtonie
Svitolina, zajmująca obecnie 9. miejsce w rankingu WTA, otwarcie przyznaje, że poprzednia porażka była dla niej trudnym doświadczeniem. „To nie była dla mnie łatwa bitwa” – wspominała mecz w Berlinie. Mimo to, przed rewanżem w USA zachowuje spokój i liczy na to, że zmiana warunków gry zadziała na jej korzyść. „Jutro jest nowa nawierzchnia, nowy kraj, nowe miasto, więc to nowe wyzwanie i mam nadzieję, że wyciągnę pewność siebie z dzisiejszego meczu i przeniosę ją na jutro” – dodała Ukrainka.
Dla Alex Eali, która zajmuje rekordowe w karierze 28. miejsce w rankingu, sobotni pojedynek to szansa na wejście do elitarnego grona top 20. Filipińska tenisistka traci do tej granicy jedynie 369 punktów i przy obecnej dyspozycji może zadebiutować w czołówce jeszcze przed startem US Open. Choć Svitolina pozostaje faworytką, Eala udowodniła już w Waszyngtonie, że potrafi ogrywać najwyżej rozstawione zawodniczki.
