Roma przygotowuje się do letniego okna transferowego, które przypomina stąpanie po cienkiej linie. Właściciele klubu planują wielkie zakupy, ale jednocześnie wprowadzają rygorystyczny plan oszczędnościowy w szatni. Jak donosi Corriere dello Sport, rzymianie mają do dyspozycji 100 mln euro netto na nowych zawodników.
Rodzina Friedkin chce drastycznie obniżyć fundusz płac, który obecnie wynosi około 140 mln euro. Nowy limit wynagrodzeń ma nie przekraczać 4,5 mln euro rocznie na zawodnika. To stawia pod znakiem zapytania przyszłość największych liderów zespołu. Paulo Dybala, zarabiający dotychczas 8 mln euro, oraz Lorenzo Pellegrini muszą zaakceptować nowe warunki finansowe, jeśli chcą przedłużyć swoje wygasające kontrakty. Bez ich zgody na obniżkę pensji, dalsza współpraca z klubem ze stolicy Włoch stoi pod znakiem zapytania.
Walka o Greenwooda i finansowe szachy
Głównym celem transferowym Romy pozostaje Mason Greenwood, za którego klub jest gotowy zapłacić 45 mln euro. Negocjacje nie są jednak łatwe, ponieważ Olympique Marsylia oczekuje wyższej kwoty i nie spieszy się ze sprzedażą. Na liście życzeń znajdują się także Kerim Alajbegovic oraz Gianluca Scamacca. Rzymianie szukają również wzmocnień na bokach obrony, obserwując takich graczy jak Dodo, Carlos Augusto, Davide Zappacosta czy Costantino Favasuli. Ofensywa transferowa ma ruszyć z pełną mocą po 30 czerwca.
Sytuację komplikuje porozumienie z organami finansowymi, które zmusza klub do zachowania dyscypliny. Gian Piero Gasperini chciałby uniknąć sprzedaży kluczowych graczy, co przy obecnych restrykcjach może okazać się trudne. Roma rozważa poproszenie o odroczenie terminów rozliczeń do przyszłego roku, jednak decyzja ta zależy od napływających ofert transferowych. Choć ograniczenie płac ma zapewnić stabilność, w przyszłości może utrudnić walkę o najwyższe trofea i pozyskiwanie zawodników z absolutnego topu, którzy nie zaakceptują narzuconego limitu finansowego.
