Juventus zdecydował się na radykalny krok i natychmiastowe zakończenie współpracy z dyrektorem generalnym. Damien Comolli opuszcza Turyn zaledwie rok po objęciu stanowiska, co wywołało ogromne poruszenie we włoskich mediach.
Właściciel klubu, John Elkann, początkowo planował dać Francuzowi kolejną szansę, licząc na poprawę relacji z trenerem Luciano Spallettim oraz większą dynamikę na rynku transferowym. Czarę goryczy przelały jednak ostatnie niepowodzenia i brak porozumienia wewnątrz pionu sportowego. Według doniesień Alfredo Pedulli, kluczowym powodem dymisji Comolliego były opóźnienia w negocjacjach oraz fiasko transferu Alissona, który był przedstawiany jako pewny ruch. Brak jedności za kulisami stał się dla władz nie do zaakceptowania.
Koniec ery Comolliego i wielki powrót do włoskich korzeni
Nowym szefem w Turynie zostanie Giovanni Carnevali, który po 12 latach opuszcza Sassuolo. Elkann czekał z ogłoszeniem tej decyzji, aż Włoch wypełni swoje zobowiązania wobec poprzedniego pracodawcy, w tym zatrudnienie nowego trenera, Alberto Aquilaniego. Carnevali będzie już szóstym dyrektorem generalnym Juventusu od czasu odejścia Giuseppe Marotty w 2018 roku. To pokazuje, jak duża niestabilność panuje w gabinetach klubu, który wciąż szuka recepty na powrót do dawnej świetności i spójnej wizji sportowej.
Rewolucja kadrowa nie kończy się na jednej osobie. Z Juventusem pożegnają się także Francois Modesto, Peter Silvestone oraz Darron Burgess. Jedynym, który ma zachować swoje stanowisko, jest Marco Ottolini. Coraz większe wpływy w zarządzie zyskuje Antonio Belloni, związany z grupą LVMH. Choć sprowadzenie Carnevaliego jest postrzegane jako sukces, historia Cristiano Giuntoliego pokazuje, że nawet świetne CV nie gwarantuje w Turynie długowieczności. Klub stawia teraz na zakończenie toksycznej dynamiki między trenerem a dyrekcją.
