Mercedes analizuje kroki prawne po bezprecedensowej decyzji sędziów FIA dotyczącej wyników Grand Prix Monako. Szef zespołu, Toto Wolff, potwierdził, że prawnicy stajni z Brackley badają sprawę George'a Russella. Brytyjczyk stracił szansę na podium i punkty przez błąd systemu pomiarowego w alei serwisowej, który doprowadził do niesłusznego nałożenia kar na wielu kierowców.
Afera wybuchła, gdy Alpine skutecznie zakwestionowało karę dla Pierre'a Gasly'ego. Okazało się, że pętla pomiarowa na wjeździe do boksów była krótsza niż zakładano, co zawyżało prędkość bolidów. Gasly odzyskał trzecie miejsce, ale Russell, który odbył karę w trakcie wyścigu, a później otrzymał kolejną za błędy proceduralne, wypadł z dziesiątki. Jego strata do lidera zespołu, Kimi Antonellego, wzrosła do 68 punktów.
Wolff wściekły na błędy techniczne
Sytuacja jest o tyle kontrowersyjna, że sygnały o problemach z pomiarem prędkości pojawiały się jeszcze przed startem niedzielnej rywalizacji. Mimo to sędziowie nie zareagowali na czas. Toto Wolff nie kryje irytacji faktem, że dziesięć bolidów nagle zaczęło rzekomo przekraczać przepisy, co powinno wzbudzić czujność kontroli wyścigu znacznie wcześniej niż po zakończeniu zmagań na ulicach księstwa.
„Rozmawiałem z naszymi prawnikami, aby sprawdzić, co możemy zrobić dla George'a. Oceniamy, co sytuacja Gasly'ego oznacza dla Russella. Nie będziemy odwoływać się od wyniku Pierre'a, ale chcielibyśmy, aby FIA przyjrzała się środkom zaradczym dla wyścigu George'a. Mamy ograniczenia czasowe i prawne, ale zdecydowanie mamy powód do irytacji” — przyznał Toto Wolff.
Choć szanse na zmianę wyniku Russella są minimalne, Mercedes nie jest odosobniony w walce. McLaren i Red Bull również zgłosiły zamiar apelacji, ponieważ przywrócenie Gasly'ego na podium uderzyło w ich kierowców. Isack Hadjar stracił trzecią lokatę, a Oscar Piastri spadł na piąte miejsce. FIA zapowiedziała już przegląd procedur pomiarowych w Monako, aby uniknąć podobnego chaosu w przyszłości.
