Max Verstappen i Liam Lawson zostali ukarani cofnięciem o jedną pozycję na starcie niedzielnego wyścigu o Grand Prix Meksyku. Sędziowie FIA przyznali im także po jednym punkcie karnym do superlicencji za kontakt w drugim piątkowym treningu.
Do incydentu doszło w Foro Sol, stadionowej sekcji toru Autódromo Hermanos Rodríguez. Verstappen próbował wyprzedzić Lawsona przed zakrętem 12, ale kierowca Racing Bulls się bronił i obaj wjechali obok siebie na stadion. Holender znalazł się po zewnętrznej stronie zakrętu 13 i uznał, że rywal wypchnął go poza tor. Następnie przejechał po tarkach w zakręcie 14, po czym samochody zespołów Red Bulla się zetknęły.
Sędziowie zaostrzyli karę po wcześniejszym ostrzeżeniu
Kontakt uszkodził elementy aerodynamiczne przy podłodze samochodu Verstappena. Kierowca musiał radzić sobie z tym problemem do końca sesji, co już wtedy utrudniło mu jazdę. Po treningu, zapytany przez Motorsport.com o przebieg zdarzenia, czterokrotny mistrz świata skrytykował zachowanie byłego kolegi z zespołu.
Nie rozumiem, co przeszło Liamowi przez głowę. Moim zdaniem, z jego pozycji szukanie ze mną zwady jest po prostu niezbyt mądre
Szef Racing Bulls Alan Permane uznał, że incydent to burza w szklance wody, a częściowo wynikał on ze specyfiki toru w Meksyku i wymagań związanych z przygotowaniem opon. Wyjaśnił, że podczas okrążenia wyjazdowego albo schładzającego ważne jest szybkie przejechanie ostatniego sektora: pomaga to przygotować opony na pierwszy zakręt. W przeciwnym razie kierowca ryzykuje między innymi blokowanie przednich kół. Obaj zawodnicy starali się w ten sposób przygotować opony, ale Permane uznał całą sytuację za niepotrzebną.
Po rozmowach z mediami Verstappen i Lawson musieli stawić się przed sędziami FIA. Decyzja zapadła po kilku godzinach. Sędziowie ustalili, że samochód z numerem 3, prowadzony przez Verstappena, jechał okrążenie przygotowawcze, a auto numer 30 Lawsona kończyło okrążenie schładzające przed kolejną próbą szybkiego kółka. Obaj kierowcy przyznali, że ich manewry były niepotrzebne i nieporadne.
W uzasadnieniu sędziowie uznali zachowanie obu zawodników za niedopuszczalne, zwłaszcza że podczas odprawy szefów zespołów, która odbyła się wcześniej tego dnia, przekazano ostrzeżenie. Zwrócili też uwagę na podobne incydenty podczas treningów w tym sezonie oraz wcześniejsze przypadki kontaktu między samochodami w sesjach treningowych. Z tego powodu zaostrzyli karę z formalnego ostrzeżenia do przesunięcia na starcie. Permane uważał, że po ochłonięciu obaj kierowcy mogli dojść do wniosku, iż każdy z nich mógł zachować się lepiej; podkreślił też, że nie sądzi, by którykolwiek szukał zwady z drugim. Ostatecznie straciły oba zespoły Red Bulla.