Rywalizacja w Miami Open wchodzi w decydującą fazę, a wydarzenia na Florydzie dostarczają historycznych rozstrzygnięć. Jannik Sinner wyrasta na głównego faworyta do końcowego triumfu, śrubując rekord, który do niedawna należał do Novaka Djokovicia. Włoch po zwycięstwie nad Alexem Michelsenem 7:5, 7:6(4) ma na koncie już 28 wygranych setów z rzędu w turniejach rangi Masters 1000. To wynik, który stawia go w jednym rzędzie z największymi legendami dyscypliny.
Historyczny wyczyn Sinnera i wielki powrót Gauff
Wicelider rankingu ATP dominuje na kortach w USA, wygrywając 15 kolejnych spotkań w ramach tzw. Sunshine Swing. Sinner czuje się pewnie i nie daje rywalom szans, pewnie zmierzając do ćwierćfinału. Równie głośno jest o Coco Gauff. Amerykanka przystąpiła do turnieju z poważnymi wątpliwościami dotyczącymi jej stanu zdrowia, a mimo to po raz pierwszy w karierze awansowała do półfinału w Miami. W dramatycznym meczu pokonała Belindę Bencic 6:3, 1:6, 6:3, co przybliża ją do Igi Świątek w rankingu WTA.
Sensację sprawił także 20-letni Martin Landaluce. Hiszpan stał się pierwszym zawodnikiem urodzonym w 2006 roku, który dotarł do ćwierćfinału turnieju Masters 1000. Po drodze wyeliminował wyżej notowanych rywali, w tym Sebastiana Kordę, broniąc piłkę meczową. Z turniejem pożegnała się natomiast Alex Eala. Filipinka, która rok temu dotarła do półfinału, tym razem uległa Karolinie Muchovej 0:6, 2:6. Eala przyznała po meczu, że czuła ogromną presję, która wpłynęła na jej postawę w czwartej rundzie.
Przed nami decydujące dni w Miami. Gauff w walce o finał zmierzy się z Muchovą, a stawką jest nie tylko prestiżowy tytuł, ale i znaczący awans w światowym zestawieniu. Turniej na Florydzie pokazuje, że hierarchia w światowym tenisie przechodzi dynamiczne zmiany, a młode talenty jak Landaluce coraz śmielej poczynają sobie w starciach z doświadczonymi zawodnikami. Do końca rywalizacji w połączonym turnieju ATP i WTA 1000 pozostało już tylko pięć dni meczowych.
