Serena Williams oficjalnie wróciła do zawodowego tenisa i od razu wywołała poruszenie w świecie sportu. Choć 23-krotna mistrzyni wielkoszlemowa na razie pojawia się na kortach w rywalizacji deblowej, jej powrót sprawił, że statystyki WTA wymagają natychmiastowej aktualizacji. Amerykanka, grając u boku Victorii Mboko w Queen's Clubie oraz Karoliny Muchovej w Berlinie, udowadnia, że jej nazwisko wciąż budzi respekt u rywalek.
Najbardziej uderzający jest fakt, że Williams już w momencie powrotu stała się liderką zestawienia, którego nie jest w stanie dogonić żadna inna aktywna tenisistka. Chodzi o liczbę zwycięstw nad zawodniczkami zajmującymi aktualnie pierwsze miejsce w rankingu WTA. Serena ma na swoim koncie aż 17 takich triumfów, co stawia ją na szczycie listy, przed jej siostrą Venus, która zgromadziła 15 takich wygranych. Kolejne zawodniczki w rankingu, jak Elena Rybakina czy Elina Svitolina, pozostają daleko w tyle.
Dominacja nad liderkami i wielkie plany na Wimbledon
Lista zawodniczek, które Serena Williams pokonywała, gdy te zasiadały na tronie kobiecego tenisa, jest imponująca. Znajdują się na niej takie legendy jak Martina Hingis, Jennifer Capriati, Justine Henin czy Caroline Wozniacki. Biorąc pod uwagę, że sama Williams spędziła 319 tygodni jako numer jeden na świecie, liczba jej zwycięstw nad innymi liderkami jest wynikiem wręcz niewiarygodnym. Obecnie trzecia w zestawieniu Rybakina potrzebuje aż ośmiu kolejnych wygranych z liderką rankingu, aby zrównać się z Amerykanką.
Kibice z niecierpliwością czekają na występ sióstr Williams na Wimbledonie, gdzie otrzymały dziką kartę do turnieju deblowego. Legendarny duet spróbuje nawiązać do sukcesu z 2016 roku, kiedy to po raz szósty triumfowały na londyńskiej trawie. Choć Serena nie zgłosiła się jeszcze do żadnego turnieju singlowego, w kuluarach wciąż huczy od plotek o ostatnim wolnym miejscu w drabince Wimbledonu. Na ten moment pewne jest jednak tylko to, że siostry Williams planują wspólny występ także podczas nadchodzącego US Open.
