Real Madryt oficjalnie zaprzeczył nawiązaniu jakiegokolwiek kontaktu z Michaelem Olise oraz jego przedstawicielami w sprawie potencjalnego transferu. Komunikat klubu uderza w falę doniesień z Niemiec i Hiszpanii, które łączyły skrzydłowego Bayernu Monachium z przenosinami na Santiago Bernabeu.
Władze Królewskich podkreślają, że nie prowadziły żadnego dialogu z otoczeniem 24-letniego zawodnika. Klub zaznaczył, że utrzymuje doskonałe relacje instytucjonalne z Bayernem Monachium i ewentualne zainteresowanie piłkarzem byłoby komunikowane bezpośrednio między zarządami. To strategiczne posunięcie ma chronić Real przed oskarżeniami o nielegalne negocjacje z zawodnikiem, zwłaszcza że w mediach krążyły kwoty przekraczające 200 milionów euro, jakie Florentino Perez miałby wyłożyć za Francuza.
Bayern Monachium stawia twarde warunki
Stanowisko niemieckiego giganta jest nieugięte i nie pozostawia złudzeń co do przyszłości gwiazdy. Karl-Heinz Rummenigge w dosadny sposób skomentował zakusy madrytczyków na Olise, który trafił do Monachium zaledwie rok temu z Crystal Palace i ma kontrakt obowiązujący aż do 2030 roku. „Może rzucić na Olise nawet pięcioro oczu, a i tak go nie dostanie” – stwierdził Rummenigge, ucinając temat ewentualnej sprzedaży.
Prezes Bayernu Herbert Hainer również potwierdził, że klub nie zamierza pozbywać się swojego kluczowego gracza. „Olise to piłkarz Bayernu, który ma długi kontrakt, a my nie jesteśmy klubem sprzedającym” – przyznał Hainer. Sam zawodnik, choć pochlebia mu zainteresowanie Realu, nie zamierza wymuszać transferu ani działać wbrew woli obecnego pracodawcy, co stawia madrytczyków w trudnym położeniu negocjacyjnym.
