Marta Kostyuk wyrasta na największą sensację tegorocznego French Open po wyeliminowaniu Igi Świątek w czwartej rundzie turnieju. Ukrainka pokonała trzecią w rankingu Polkę 7:5, 6:1 na korcie Philippe-Chatrier. Jak donoszą media, światowa numer 15 zdołała odwrócić losy meczu, mimo że czterokrotna mistrzyni paryskich kortów serwowała już na zwycięstwo w pierwszym secie przy stanie 5:4.
Pojedynek miał dramatyczny przebieg, zwłaszcza w partii otwarcia, gdzie Kostyuk dwukrotnie odrabiała stratę przełamania. Choć Świątek wygrała pierwszy gem drugiego seta, później na korcie dominowała już tylko reprezentantka Ukrainy. Kostyuk przełamała serwis Polki trzy razy z rzędu, pieczętując awans do swojego drugiego ćwierćfinału Wielkiego Szlema w karierze. Dla 23-latki jest to szesnaste zwycięstwo z rzędu na mączce w 2026 roku, co czyni ją niepokonaną na tej nawierzchni w obecnym sezonie.
Przełomowa mentalność i koniec czarnej serii
Zwycięstwo ma dla Kostyuk wymiar symboliczny, ponieważ wcześniej przegrała ze Świątek cztery kolejne mecze, nie zdobywając w nich nawet jednego seta. Tenisistka przyznała po spotkaniu, że kluczem do sukcesu była zmiana nastawienia i skupienie się na radości z gry, a nie na samym wyniku. Ukrainka zdradziła, że już od momentu przebudzenia towarzyszyło jej poczucie wdzięczności za możliwość występu na korcie centralnym przeciwko tak utytułowanej rywalce.
Podczas wywiadu na korcie Kostyuk podkreśliła, że daje sobie więcej przestrzeni na kreatywność i rzucanie wyzwań przeciwniczkom. Zawodniczka zaznaczyła, że nie gra w tenisa wyłącznie dla wygrywania, ale przede wszystkim z miłości do sportu i chęci łączenia ludzi poprzez emocje. Po zakończeniu meczu nie kryła wzruszenia, przyznając w emocjonalnym przemówieniu, że dzisiejszy sukces doprowadził ją do łez szczęścia przed paryską publicznością.
