Iga Świątek wraca na Wimbledon jako obrończyni tytułu, ale sytuacja rankingowa Polki jest niezwykle skomplikowana. Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa, która rok temu w finale upokorzyła Amandę Anisimovą wynikiem 6:0, 6:0, musi teraz bronić aż 2000 punktów. Obecnie Świątek znajduje się poza walką o fotel liderki, ustępując miejsca Arynie Sabalence oraz Elenie Rybakinie.
Stawka tegorocznego turnieju jest dla Polki wyjątkowo wysoka. Jeśli Świątek powinie się noga i odpadnie we wczesnej fazie rywalizacji, grozi jej drastyczny spadek w zestawieniu WTA. W najgorszym scenariuszu reprezentantka Polski może osunąć się nawet na ósmą lokatę. To ogromna zmiana w porównaniu do zeszłego sezonu, gdy Świątek przeszła przez turniej jak burza, tracąc po drodze tylko jednego seta w drodze po trofeum.
Sabalenka i Rybakina walczą o tron
Podczas gdy Świątek drży o swoją pozycję, Aryna Sabalenka i Elena Rybakina stoczą bezpośredni bój o miano pierwszej rakiety świata. Sabalenka broni 780 punktów za ubiegłoroczny półfinał, w którym niespodziewanie zatrzymała ją Anisimova. Rybakina traci zaledwie 130 punktów po zeszłorocznej wpadce z Clarą Tauson, co stawia ją w uprzywilejowanej sytuacji. Przed startem Wimbledonu obie zawodniczki będzie dzielić w wirtualnym rankingu zaledwie 297 punktów.
W cieniu wielkiej trójki o swoje szanse walczą inne gwiazdy. Mirra Andreeva, mistrzyni Roland Garros i aktualna numer pięć na świecie, może wskoczyć na podium rankingu, jeśli sięgnie po tytuł w Londynie. Z kolei Coco Gauff znajduje się w komfortowym położeniu. Amerykanka rok temu odpadła już w pierwszej rundzie, więc teraz broni zaledwie 10 punktów, co daje jej ogromną przestrzeń do ataku na wyższe lokaty w światowej hierarchii.
