Portugalia wyrasta na jednego z głównych faworytów do końcowego triumfu po tym, jak rozbiła Uzbekistan w Houston. Cristiano Ronaldo w wielkim stylu ogłosił swój powrót, zdobywając dwa gole jeszcze przed przerwą. Jak donoszą media, 41-letni kapitan nie tylko przerwał długą serię bez trafienia na wielkich turniejach, ale stał się pierwszym piłkarzem w historii, który strzelał bramki na sześciu różnych mundialach.
Dla Ronaldo był to moment szczególny, ponieważ dziesiąte trafienie na mistrzostwach świata uczyniło go samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców Portugalii na tym turnieju. Drużyna pod wodzą Roberto Martineza pokazała ogromną głębię składu, a ożywiony środek pola i wejście Rafaela Leao z ławki rezerwowych udowodniły, że Selecao dysponują balansem niezbędnym w fazie pucharowej. Teraz czeka ich bezpośrednie starcie o pierwsze miejsce w grupie K z rozpędzoną Kolumbią.
Zderzenie z rzeczywistością i historyczny awans
Zupełnie inne nastroje panują w obozie Anglii, która po bezbramkowym remisie z Ghaną otrzymała bolesną lekcję pokory. Zespół Thomasa Tuchela kontrolował posiadanie piłki, ale był całkowicie bezradny wobec zdyscyplinowanej defensywy rywali. „Turniejowa piłka odziera z reputacji, jeśli drużynie brakuje skuteczności” — zauważają obserwatorzy po meczu w Foxborough. Ghana dzięki świetnej organizacji zachowuje realne szanse na wyjście z grupy, podczas gdy Tuchel musi pilnie szukać nowych rozwiązań taktycznych przed meczem z Panamą.
Powody do świętowania mają za to kibice Kolumbii. Wygrana nad DR Konga po bramce Daniela Munoza zapewniła Los Cafeteros awans do 1/16 finału już po dwóch kolejkach. Dzięki temu Luis Diaz i James Rodriguez będą mogli zagrać z Portugalią bez presji, co czyni ich jeszcze groźniejszymi przeciwnikami. Zespół, który miewał problemy w eliminacjach, teraz emanuje pewnością siebie i jest gotowy na walkę o najwyższe cele w turnieju.
