Serena Williams zaliczyła zwycięski powrót do tenisa podczas turnieju Queen’s Club Championship. Amerykanka, grając w parze z Victorią Mboko, pokonała rozstawione z numerem trzecim Nicole Melichar-Martinez i Erin Routliffe 7:6 (7-2), 6-2. Jak donoszą media, był to jej pierwszy mecz po blisko czteroletniej przerwie.
Mimo wygranej na Andy Murray Arena, Williams surowo oceniła swój występ. Na konferencji prasowej przyznała, że wystawiłaby sobie ocenę „C-minus”. Tenisistka podkreśliła, że powrót na trawę po tak długim czasie nie jest łatwym zadaniem, ale ostatecznie uznała swój poziom za przyzwoity. Victoria Mboko, partnerująca legendzie na korcie, była znacznie bardziej łaskawa, chwaląc poruszanie się i determinację starszej koleżanki w kluczowych momentach spotkania.
Nowy sztab i niepewna przyszłość na Wimbledonie
Amerykanka zdradziła, że na potrzeby powrotu ponownie zebrała swój zespół. W jego skład wszedł intensywny trener Derek oraz asystentka Rennae Stubbs, z którą Williams współpracowała już cztery lata temu podczas US Open. Stubbs ma pełnić rolę motywatora w nowym projekcie zawodniczki. Serena przyznała, że przed samym wyjściem na kort czuła zdenerwowanie, które minęło dopiero pół godziny przed rozpoczęciem rywalizacji, gdy skupiła się wyłącznie na czerpaniu radości z gry.
Kibice z niecierpliwością czekają na decyzję dotyczącą startu w nadchodzącym Wimbledonie. Williams zaznaczyła, że na ten moment podchodzi do wszystkiego z dnia na dzień i potrzebuje jeszcze czasu na podjęcie ostatecznego zobowiązania. Podkreśliła, że organizatorzy dają jej niezbędną przestrzeń. Po meczu zawodniczka skupiła się na rodzinie – jej córka Adira chciała odwiedzić sklep z zabawkami, a Olympia dopytywała o plany na kolację.
