Aryna Sabalenka sensacyjnie pożegnała się z marzeniami o tytule na Wimbledonie, przegrywając w czwartej rundzie z Naomi Osaką 2:6, 6-7(2). Liderka światowego rankingu nie kryła frustracji po meczu, w którym została całkowicie zdominowana przez Japonkę.
Podczas konferencji prasowej Sabalenka zszokowała zgromadzonych dziennikarzy swoją szczerością dotyczącą planów na najbliższe godziny. Białorusinka, która od triumfu w US Open 2025 nie wygrała turnieju wielkoszlemowego, przyznała, że potrzebuje radykalnego resetu po tak bolesnej porażce. „Chcę po prostu pójść, całkowicie się upić, zapomnieć o tenisie i spróbować wrócić do lepszej formy” – wypaliła z uśmiechem numer jeden kobiecego tenisa, podkreślając, że jej poziom gry tego dnia był daleki od oczekiwań.
Bezradność liderki rankingu na korcie centralnym
Mecz z rozstawioną z numerem 14. Osaką był dla Sabalenki bolesnym doświadczeniem, ponieważ po raz pierwszy od US Open 2020 przegrała spotkanie w Wielkim Szlemie w dwóch setach. Tenisistka przyznała, że czuła się stłamszona siłą uderzeń rywalki, co rzadko jej się przytrafia. „Czułam, że jej poziom był niesamowity. Próbowałam wszystkiego, ale ona mnie zdominowała siłowo. To dziwne uczucie” – oceniła Sabalenka, dodając brutalnie o swoim występie: „Spieprzyłam to w tym roku. W przyszłym spróbuję zrobić to lepiej”.
Mimo ogromnych emocji i głośnych krzyków po nieudanych zagraniach, Białorusinka starała się zachować spokój wobec tradycji londyńskiego turnieju. Wyznała, że choć kilka razy była bliska wybuchu, powstrzymała się z szacunku do nawierzchni. „Byłam pełna szacunku dla trawy i kolejnych zawodników, którzy będą tam grać, więc trzymałam się naprawdę dobrze” – podsumowała, choć po ostatniej piłce posłała piłkę daleko poza trybuny stadionu.
