Kyrie Irving wraca do gry po dramatycznej kontuzji, ale jego przyszłość w Dallas Mavericks wcale nie jest pewna. Choć sezon jeszcze się nie zaczął, nazwisko 34-letniego rozgrywającego już teraz elektryzuje całą ligę NBA. Według informacji przekazanych przez Tima MacMahona z ESPN, gwiazdor może stać się głównym celem transferowym dla ekip walczących o mistrzostwo, jeśli tylko władze klubu z Teksasu zdecydują się na otwarcie negocjacji.
Sytuacja w Dallas uległa drastycznej zmianie po tym, jak stery w organizacji przejęli nowy prezydent Masai Ujiri oraz trener Dusty May. Nowy zarząd priorytetowo traktuje budowę składu wokół nastoletniego fenomenu, Coopera Flagga, co stawia pod znakiem zapytania rolę weterana w długofalowych planach franczyzy. „Zespoły w całej lidze są zaintrygowane tym, jak i czy 34-letni Kyrie Irving pasuje do długoterminowych planów Mavericks” — napisał MacMahon, sugerując, że zdrowy Irving, notujący średnio 25,5 punktu oraz 5,1 asysty w barwach Dallas, byłby łakomym kąskiem przed zamknięciem okna transferowego.
Obecnie Mavericks deklarują lojalność wobec swojego lidera i odrzucają zapytania innych klubów, jednak ta postawa może szybko ulec zmianie. Wyniki osiągane na początku nadchodzących rozgrywek 2026/2027 będą miały decydujący wpływ na to, czy Ujiri zdecyduje się wymienić przyszłego członka Hall of Fame na młode talenty i wybory w drafcie. Irving przygotowuje się do powrotu na parkiet po straconym całym zeszłym sezonie, w którym leczył zerwane więzadło krzyżowe ACL, a jego dyspozycja fizyczna będzie pod lupą skautów.
Niepewność wokół zawodnika potęgują doniesienia o różnicy wieku między nim a wschodzącą gwiazdą zespołu. Różnica pokoleniowa między Irvingiem a 19-letnim Cooperem Flaggiem budzi obawy o spójność projektu w Dallas. Mimo że klub oficjalnie liczy na najlepszą wersję swojego rozgrywającego po powrocie z rehabilitacji, presja ze strony ligowych rywali monitorujących sytuację w Teksasie nie słabnie.
