Alexander Zverev wrócił wspomnieniami do lipcowego finału Wimbledonu, w którym musiał uznać wyższość Jannika Sinnera. Niemiec nie ukrywa, że wynik 6:7(7), 7:6(2), 6:3, 6:4 na korzyść lidera rankingu ATP wywołał w nim ogromną frustrację. Choć był to jego najlepszy występ w historii startów na londyńskiej trawie, zawodnik czuje, że zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki.
W rozmowie z legendarnym Johnem McEnroe, opublikowanej przez Outside the Ball, Zverev otwarcie przyznał, że po meczu był wściekły. Jego zdaniem losy spotkania odwróciły się w trzecim secie, gdy przy stanie 1:1 w partiach miał okazję na przełamanie serwisu Włocha. Do tego momentu 29-latek czuł się na korcie pewniej niż rywal, co potwierdzały statystyki jego własnego podania.
„Byłem wściekły, że przegrałem, bo czułem, że mecz wymknął mi się z rąk. Wygrałem pierwszego seta, w trzecim miałem break pointy, a wcześniej ani razu nie straciłem serwisu. Czułem, że gram wtedy lepiej od niego” – wyznał Zverev. Sytuację skomplikował nieszczęśliwy upadek, po którym kości w kolanie tenisisty zderzyły się ze sobą, co uniemożliwiło mu skuteczne wybijanie się przy serwisie. Sinner natychmiast wykorzystał tę słabość, przejmując inicjatywę w wymianach i domykając mecz w czterech setach.
Porażka w Londynie była dla Zvereva bolesna, ponieważ celował w drugi z rzędu tytuł wielkoszlemowy po triumfie w tegorocznym French Open. Mimo rozczarowania, zawodnik zachowuje optymizm i wierzy, że w przyszłości uda mu się wznieść najcenniejsze trofeum na All England Club. Jak sam podkreślił, czuje, że dostanie jeszcze kilka szans na wygraną, jeśli utrzyma obecną dyspozycję na korcie.
