Dominic Thiem nie gryzie się w język, oceniając powrót Carlosa Alcaraza do wielkiego tenisa po urazie nadgarstka. Austriak, który sam stracił szansę na regularną grę w elicie przez podobne problemy zdrowotne, widzi w postawie młodszego kolegi wzór do naśladowania, którego jemu samemu zabrakło.
Kontuzja Alcaraza, której doznał w kwietniu podczas turnieju w Barcelonie, wywołała falę niepokoju w świecie tenisa. Historia zna przypadki Juana Martina del Potro czy właśnie Thiema, których kariery zostały brutalnie zahamowane przez chroniczne urazy nadgarstków. Hiszpan pauzował przez cztery i pół miesiąca, ale jego powrót na US Open 2026 okazuje się nadzwyczaj skuteczny.
Błędy przeszłości i lekcja cierpliwości
W rozmowie z dziennikiem El Mundo Thiem otwarcie przyznał, że Alcaraz zarządzał procesem rekonwalescencji znacznie lepiej niż on sam po urazie na Majorce w 2021 roku. „Spodziewałem się, że naprawdę poświęci na to czas, że dobrze poradzi sobie z kontuzją i myślę, że tak się stało. Przy urazie potrzeba dużo cierpliwości. Ja nie wróciłem do gry zbyt wcześnie, ale wróciłem do treningów. Wszystko, co Carlos zrobił dobrze, ja zrobiłem źle” – wyznał szczerze austriacki tenisista.
Mimo obaw o formę Alcaraza, Hiszpan pewnie kroczy przez nowojorski turniej, tracąc w pierwszych czterech meczach zaledwie jednego seta. Na drodze do ćwierćfinału pokonał Romana Safiullina, Jaime Farię, Wu Yibinga oraz Tommy'ego Paula. Choć eksperci zauważają nieco słabszy serwis niż przed przerwą, jego styl gry pozostaje niemal nienaruszony, co budzi podziw po tak długiej nieobecności w cyklu ATP.
Prawdziwy sprawdzian wytrzymałości nadgarstka czeka Alcaraza w starciu z Benem Sheltonem. Amerykanin słynie z potężnej gry, która zmusi Hiszpana do maksymalnego wysiłku fizycznego. Dotychczasowy bilans przemawia jednak za Alcarazem, który wygrał wszystkie trzy bezpośrednie pojedynki z Sheltonem, w tym starcie na Roland Garros w 2025 roku oraz mecze w Kanadzie i podczas Laver Cup.
