Guglielmo Vicario wyrasta na głównego bohatera letniego okna transferowego w Turynie. Włoski bramkarz, który obecnie reprezentuje barwy Tottenhamu, jest gotowy na powrót do ojczyzny, ale stawia Juventusowi bardzo konkretne wymagania finansowe. Jak donosi Alfredo Pedulla, 29-latek oczekuje pensji na poziomie 4 milionów euro rocznie, co staje się główną przeszkodą w negocjacjach między klubami.
Sytuacja w bramce Juventusu jest napięta, ponieważ Michele Di Gregorio, sprowadzony z Monzy jako nowy numer jeden, nie zdołał na stałe zapewnić sobie miejsca w składzie. Klub szuka realnej konkurencji i widzi ją właśnie w Vicario. Włoch ma za sobą intensywny sezon w Londynie, gdzie wystąpił w 43 meczach, zachowując 13 czystych kont. Mimo solidnej postawy, Tottenham szuka ulepszenia na tej pozycji, co otwiera drogę do transferu, o ile turyńczycy zaakceptują żądania płacowe zawodnika.
Finansowa dyscyplina kontra sportowe ambicje
Juventus od dłuższego czasu stara się balansować między ambicjami sportowymi a dyscypliną finansową. Choć kwota 4 milionów euro rocznie nie jest dla klubu nieosiągalna, każda taka umowa musi pasować do nowej struktury płac. Vicario, który wcześniej imponował w Empoli, liczy na znaczną podwyżkę względem obecnych zarobków. W Londynie wytykano mu problemy przy stałych fragmentach gry, jednak jego doświadczenie z Serie A sprawia, że pozostaje na szczycie listy życzeń giganta z Turynu.
Ostateczna decyzja w sprawie transferu może zależeć od przyszłości Di Gregorio w zespole. Juventus kontynuuje rozmowy z otoczeniem Vicario, ale na ten moment nie podjął finalnego kroku. Bramkarz ma jeszcze dwa lata kontraktu z Tottenhamem, lecz obie strony wydają się dążyć do rozstania już tego lata. Dla 29-latka powrót do Włoch to szansa na walkę o najważniejsze trofea w jednym z najbardziej utytułowanych klubów w kraju.
