Belgia rzutem na taśmę pozostaje w grze o mistrzostwo świata 2026. Choć do 83. minuty starcia z Senegalem zespół Rudiego Garcii przegrywał 0:2 i był poza turniejem, zdołał odwrócić losy meczu w sposób, który przejdzie do historii mundiali.
Sytuacja była krytyczna, a posada selekcjonera wisiała na włosku. Garcia zdecydował się na odważne ruchy, zdejmując z boiska gwiazdy – Kevina De Bruyne oraz Jeremy'ego Doku. Impuls przyszedł w samej końcówce regulaminowego czasu gry, gdy kontaktową bramkę zdobył Romelu Lukaku, a chwilę później do wyrównania doprowadził Youri Tielemans. Kapitan Belgów stał się absolutnym bohaterem w 125. minucie dogrywki, kiedy zimną krwią wykorzystał rzut karny, pieczętując awans do 1/8 finału po zwycięstwie 3:2.
Belgijska remontada i trudne decyzje Garcii
Rudi Garcia nie krył emocji po końcowym gwizdku, porównując ten powrót do słynnego wyczynu Barcelony w Lidze Mistrzów. „Futbol to emocje, tego wieczoru mieliśmy ich mnóstwo” – przyznał trener, nazywając triumf własną wersją „remontady”. Szkoleniowiec zauważył, że choć jego drużyna nie jest najlepszą w historii, to moment ten może zbudować jedność i wiarę w zespole przed kolejnym wyzwaniem. Kluczowa okazała się rozmowa podczas przerwy na nawodnienie w 83. minucie, która natchnęła piłkarzy do walki.
Teraz Belgów czeka starcie z USA w Seattle, ale euforia miesza się z niepokojem o formę liderów. Romelu Lukaku pozostaje jedyną realną bronią w ataku, lecz jego kondycja fizyczna budzi zastrzeżenia. Z kolei słaba dyspozycja De Bruyne i Doku stawia Garcię przed dylematem, czy posadzić ich na ławce w fazie pucharowej. Defensywa, która przez większość meczu z Senegalem była tłem dla rywali, musi przejść natychmiastową metamorfozę, jeśli Belgia chce uniknąć pożegnania z turniejem w meczu z gospodarzami.
