Carlos Alcaraz rozpoczął obronę tytułu w Barcelonie od zwycięstwa nad Otto Virtanenem, ale wynik meczu zszedł na dalszy plan. Hiszpan musiał prosić o przerwę medyczną, co wywołało ogromny niepokój na trybunach. Jak donoszą media, tenisista zmaga się z urazem, który może pokrzyżować jego plany w domowym turnieju.
Problemy pojawiły się już w pierwszym secie przy stanie 5:4 dla Alcaraza. Na korcie musiał pojawić się fizjoterapeuta, który przez dłuższy czas badał prawą dłoń zawodnika. Ostatecznie zdecydowano się na założenie sztywnego tejpu na nadgarstek. Był to szósty mecz Hiszpana w ciągu zaledwie ośmiu dni, co wyraźnie odbija się na jego kondycji fizycznej po niedawnym finale w Monte Carlo. Intensywny kalendarz startów sprawił, że organizm faworyta zaczął wysyłać niepokojące sygnały ostrzegawcze.
Walka z czasem i nawierzchnią
Mimo bólu Alcaraz zdołał pokonać sklasyfikowanego na 130. miejscu w rankingu Virtanena w godzinę i 25 minut. Po spotkaniu zawodnik przyznał, że przejście na mączkę jest niezwykle wymagające dla ciała. Podkreślił, że rano odbył dopiero pierwszy trening w Barcelonie i musiał błyskawicznie adaptować się do nowych warunków. Hiszpan ma nadzieję, że dyskomfort w nadgarstku to tylko efekt przeciążenia, a nie poważna kontuzja, która wykluczy go z dalszej rywalizacji przed własną publicznością.
W 1/8 finału na Alcaraza czeka już Tomas Machac. Bilans ich bezpośrednich starć wynosi obecnie 1:1, jednak obaj tenisiści nigdy wcześniej nie mierzyli się ze sobą na nawierzchni ziemnej. Hiszpan zapowiedział, że teraz skupi się na regeneracji i konsultacjach ze swoim sztabem medycznym. Kluczowe będzie to, jak jego ręka zareaguje na obciążenia w kolejnych godzinach po meczu. Kibice z niepokojem czekają na oficjalne komunikaty dotyczące stanu zdrowia swojego idola.
