Montreal szykuje się na jeden z najtrudniejszych wyścigów ostatnich lat. Simone Berra z Pirelli wprost nazywa nadchodzące GP Kanady „burzą doskonałą”, wskazując na fatalne połączenie niskich temperatur i specyfiki toru Gilles Villeneuve. Jeśli prognozy o 11 stopniach Celsjusza się sprawdzą, kierowcy staną przed niemal niemożliwym zadaniem.
Głównym problemem jest dogrzanie ogumienia. Nawet podczas kwalifikacji na suchej nawierzchni George Russell słyszał przez radio, że jego opony są zbyt zimne. W deszczu sytuacja stanie się krytyczna, ponieważ układ toru z długimi prostymi błyskawicznie wychładza gumę. Max Verstappen nie kryje obaw i porównuje jazdę w takich warunkach do ślizgania się po lodzie, co przy obecnej aerodynamice generuje ogromne ryzyko.
Historyczna zmiana hierarchii opon
Sytuacja jest na tyle nietypowa, że Pirelli spodziewa się rzadkiego zjawiska. Opony deszczowe (full wet) mogą okazać się szybsze od przejściowych (intermediates). Te drugie mają wyższy zakres pracy i przy 12 stopniach Celsjusza mogą w ogóle nie odzyskać przyczepności po utracie temperatury. Nawet podniesienie temperatury koców grzewczych do 70 stopni nie rozwiąże problemu, jeśli kierowcy nie zdołają utrzymać ciepła podczas jazdy.
Dodatkową niewiadomą jest zachowanie jednostek napędowych w deszczu. Oscar Piastri przyznaje, że nawet tysiące inżynierów nie wiedzą, jak hybrydowe silniki zareagują na brak stabilności w mokrych warunkach. FIA wprowadziła już specjalne procedury bezpieczeństwa, w tym ograniczenie mocy MGU-K z 350 do 250 kW oraz modyfikacje aktywnej aerodynamiki, aby zminimalizować ryzyko wypadków na prostych.
