Williams przywozi do Baku duży pakiet poprawek, ale kierowcy nie obiecują cudów. Nowe podwozie ma przynieść zysk, jednak strata do rywali wciąż jest duża.
Szef zespołu James Vowles zapowiadał wcześniej, że samochód po zmianach będzie „niemal całkowicie nowy”. Najważniejsza modyfikacja nie rzuca się jednak w oczy: to nowe podwozie z rozwiązaniami ograniczającymi masę. FW48 powstał z opóźnieniem i nie wziął udziału w przedsezonowym shakedownie, bo nie przeszedł testów zderzeniowych. Wymusiło to wzmocnienie ważnych obszarów konstrukcji.
Według informacji z materiału samochód rozpoczął sezon z masą co najmniej 20 kilogramów powyżej limitu. Williams przesunął więc akcent na redukcję wagi, a kolejne poprawki wprowadzał rzadko i przy okazji wymiany zużywających się elementów, by ograniczyć wydatki w ramach limitu budżetowego. Pakiet z Miami, obejmujący między innymi nową podłogę i przednie skrzydło, miał doprowadzić FW48 do poziomu, na którym powinien znaleźć się na starcie sezonu. Auto wciąż było jednak za ciężkie.
Zysk z masy nie wystarczy, by dogonić rywali
Alex Albon określił aktualizację jako duży krok, ale zaznaczył, że nie zapewni ona Williamsowi powrotu do walki z grupą środka stawki. „Sama masa to duża sprawa, a jej ograniczenie gwarantuje zysk w czasie okrążenia. Dlatego wiemy, że to będzie dobry krok, niezależnie od tego, jak zadziała aerodynamika” — powiedział kierowca. Dodał, że rywale również rozwijają swoje samochody, więc nawet duża poprawka nie pozwoli Williamsowi odrobić całej straty.
Poza lżejszym podwoziem pakiet obejmuje nową podłogę i tylną część samochodu o zmienionej geometrii aerodynamicznej. Zmiany dotyczą też elementów kierujących przepływem powietrza przy przednich i tylnych hamulcach oraz tylnego zawieszenia. Redukcja masy daje korzyści do momentu osiągnięcia limitu. Jeśli samochód zejdzie poniżej niego, wymagany balast można rozmieścić tak, by dostroić jego prowadzenie.
Carlos Sainz przypomniał, że w Madrycie Williams tracił ponad trzy sekundy do tempa czołówki i ponad półtorej sekundy do środka stawki. „Przywozimy coś bardziej zbliżonego do tego, z czym powinniśmy rozpocząć sezon. Ale to nadal coś, co powinniśmy mieć na starcie, a nie w 14. czy 15. rundzie” — ocenił. Kierowca dodał, że zespół nie przywiezie do Baku zysku pozwalającego odrobić półtorej sekundy, a osiągnięcie rozsądnego poziomu może zająć czas do połowy przyszłego roku.
