Widzew Łódź znalazł się w bardzo trudnym momencie, a po porażce 2:3 z GKS-em Katowice zrobiło się jeszcze goręcej. Wszystko przez wypowiedź Mateusza Stolarskiego, która przez część komentatorów i kibiców została odebrana jako zbyt mocna krytyka własnych zawodników. Czy w szatni doszło do konfliktu?
Szkoleniowiec Widzewa był wyraźnie rozczarowany sposobem, w jaki jego zespół tracił bramki w Katowicach. Najmocniej odniósł się do pierwszego i trzeciego gola dla GKS-u.
W kuriozalny sposób straciliśmy pierwszą i trzecią bramkę. Nie wymienię obecnych zawodników na innych, ponieważ okno transferowe jest zamknięte. Muszę pracować z tymi piłkarzami, których mam, ale ciągle w nich wierzę i moim zadaniem jest ich rozwijać
To właśnie fragment dotyczący zamkniętego okna transferowego wzbudził największe emocje. Część komentatorów i kibiców odebrała te słowa jako publiczną krytykę własnych piłkarzy i sugestię, że przy innych okolicznościach trener chciałby dokonać zmian personalnych.
Nie ma jednak potwierdzenia, że pomiędzy Stolarskim a zespołem doszło do konfliktu. Sam szkoleniowiec w tej samej konferencji podkreślał, że nadal wierzy w swoich zawodników i nie zamierza zdejmować z siebie odpowiedzialności za obecną sytuację.
Tkwimy w tym bagnie wspólnie i musimy się z niego wydostać
Sytuacja Widzewa jest trudna. Po 13 kolejkach Łodzianie zajmują 14. miejsce w tabeli z dorobkiem 11 punktów. Ich bilans to jedno zwycięstwo, osiem remisów i cztery porażki. Zespół nie wygrał żadnego z ostatnich dziesięciu spotkań ligowych, a nad strefą spadkową ma tylko trzy punkty przewagi. Dodatkowo trzy ostatnie drużyny rozegrały o jeden mecz mniej.
Tak słaby początek sezonu mocno kontrastuje z wydatkami poniesionymi na przebudowę zespołu. W dwóch oknach transferowych Widzew przeznaczył na wzmocnienia ponad 23 mln euro, sprowadzając między innymi Osmana Bukariego, Mariusza Fornalczyka, Bartłomieja Drągowskiego i Przemysława Wiśniewskiego.
Robert Dobrzycki wcześniej tonował oczekiwania dotyczące walki o tytuł już w sezonie 2026/27, mimo że bukmacherzy chętnie stawiali Widzew w gronie faworytów do walki o pierwsze miejsce. W maju właściciel klubu mówił, że jego celem jest przede wszystkim lepsza i spokojniejsza gra zespołu.
