Carlos Alcaraz w dwóch setach pokonał Tommy’ego Paula w ćwierćfinale turnieju w Wiedniu. Po meczu przyznał, że chce lepiej podejmować decyzje w trakcie wymian.
Wcześniej Hiszpan, który do turnieju dostał dziką kartę, pokonał Karena Chaczanowa i Nikoloza Basilaszwilego. Nie stracił dotąd seta, choć w każdej rundzie musiał grać tie-breaka. Po czterech i pół miesiąca przerwy wrócił do tenisa i wciąż szuka swojej najlepszej dyspozycji. Jego kolejnym rywalem będzie Daniił Miedwiediew.
Czasem jest mi trudno. Tenis polega na podejmowaniu decyzji w ułamku sekundy i to właśnie czyni ten sport tak trudnym. Czasem mam z tym problem: trudno mi zdecydować, jakie uderzenie będzie najlepsze w danej sytuacji. Bywa, że przychodzi mi to naturalnie i nawet się nad tym nie zastanawiam, a innym razem wybieram najgorszą opcję. Myślę, że w konkretnej sytuacji mógłbym zagrać trzy, cztery albo pięć uderzeń… i wybieram najgorsze. Próbuję to poprawić. Zawsze mam konkretny plan na pierwsze dwie albo trzy piłki. Potem zdaję się na instynkt i obserwuję, jak rozwija się mecz, choć czasem nie jest to łatwe. Jeśli chodzi o cierpliwość, powiedziałbym, że nie jest jeszcze moją najmocniejszą stroną
Nieprzewidywalny styl Hiszpana jest jednym z powodów, dla których kibice cenią go za grę, a jego skłonność do eksperymentów pomogła mu zdobyć siedem tytułów wielkoszlemowych. Alcaraz jest najbardziej widowiskowym zawodnikiem męskiego tenisa, bo nikt — nawet jego rywale — nie wie, co zrobi w kolejnej akcji. Jego ostatnie słowa mogą zmartwić wielu kibiców, którzy cenią go właśnie za spontaniczność na korcie.
Alcaraz musi znaleźć równowagę między swobodą na korcie a wyborem najlepszego rozwiązania. To zadanie jego trenera, Samuela Lopeza, który pracuje z Hiszpanem nad powrotem na szczyt rankingu ATP. Po występie w Wiedniu czeka go turniej Paris Masters, ostatnia impreza rangi Masters w sezonie. Alcaraz nie wygrał jej jeszcze w karierze.