Jedna decyzja sztabu Rakowa Częstochowa wywołała latem ogromną dyskusję. Po kilku miesiącach Kacper Trelowski wrócił do tamtej sytuacji i zdradził, jak naprawdę zareagował młody zawodnik, na którego po meczu spadła fala krytyki.
Chodzi o lipcowe spotkanie Rakowa z Wisłą Płock, w którym niespodziewanie w bramce pojawił się 17-letni Wiktor Żołneczko. Debiutant popełnił błąd przy jednej z bramek i po końcowym gwizdku został bardzo mocno oceniony.
Trelowski przekonuje jednak, że cała historia nie wyglądała tak źle, jak przedstawiano ją po meczu.
Gdyby wyłączyć tę jednostkową pomyłkę, to uważam, że Wiktor rozegrał naprawdę bardzo dobry mecz – powiedział w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet”.
Najciekawsze wydarzyło się jednak później. Według Trelowskiego ogromna fala krytyki nie podcięła Żołneczce skrzydeł.
Wylała się na niego duża fala krytyki, natomiast ja go widzę na co dzień i myślę, że go to bardzo zmotywowało. Stał się odporniejszy psychicznie
Trelowski podkreślił również, że 17-latek ma ogromny potencjał i bardzo duże umiejętności. Co ważne, decyzja o wystawieniu Żołneczki nie była nagłym eksperymentem. Jak zdradził Trelowski, wszystko zostało wcześniej ustalone ze sztabem.
Z perspektywy czasu mecz z Wisłą Płock ma jednak dla Rakowa znacznie szersze znaczenie. Porażka 1:2 rozpoczęła okres, którego w Częstochowie praktycznie nikt się wtedy nie spodziewał.
Raków zamiast walczyć o czołówkę wpadł w poważny kryzys. Po 12 kolejkach ma aktualnie zaledwie sześć punktów, tylko dwa zwycięstwa i aż dziesięć porażek, co oznacza ostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy. W klubie doszło też do kolejnych zmian na ławce trenerskiej, a Dawid Szwarga został już czwartym szkoleniowcem prowadzącym zespół w sezonie.
