Jeszcze kilka miesięcy temu Łukasz Tomczyk prowadził Raków Częstochowa i pracował z zespołem należącym do krajowej czołówki. Dziś jego sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Odra Opole pod jego wodzą zajmuje 17. miejsce w Betclic 1. Lidze i realnie musi oglądać się na strefę spadkową.
Tomczyk przejął Odrę latem 2026 roku, podpisując kontrakt do końca sezonu 2027/28. W Opolu liczono, że szkoleniowiec odbuduje swoją pozycję po krótkim i nieudanym epizodzie w Rakowie. Na razie efekt jest odwrotny.
Po 12 kolejkach Odra ma tylko 12 punktów i zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. W niedzielę przegrała u siebie 0:1 z Pogonią Siedlce, a była to już szósta ligowa porażka w tym sezonie.
Dodatkowym problemem pozostaje ofensywa. Opolanie długo należeli do najmniej skutecznych zespołów całej ligi i regularnie mają kłopot z przekładaniem przewagi lub stwarzanych okazji na gole.
Kontrast z tym, co działo się jeszcze niedawno, jest bardzo wyraźny. Tomczyk zapracował na mocne nazwisko w Polonii Bytom. Najpierw wyciągnął zespół ze strefy spadkowej, później doprowadził go do baraży, a następnie do awansu na zaplecze Ekstraklasy. Jesienią 2025 roku zostawiał Polonię na drugim miejscu w tabeli 1. Ligi.
To właśnie wtedy zgłosił się po niego Raków Częstochowa. W grudniu 2025 roku Tomczyk przejął wicemistrza Polski po Marku Papszunie. Była to zdecydowanie największa szansa w jego dotychczasowej karierze.
Nie zdołał jednak utrzymać się w Częstochowie na dłużej. W 17 spotkaniach zanotował sześć zwycięstw, pięć remisów i sześć porażek, a Raków przegrał także finał Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze. W maju 2026 roku klub zdecydował się na zmianę trenera.
Dziś Tomczyk znów znajduje się pod dużą presją, tyle że z zupełnie innego powodu. Zamiast walki o czołówkę Ekstraklasy musi szukać sposobu na wydostanie Odry ze strefy spadkowej.
Po trzech porażkach w czterech ostatnich meczach zaczęły się już pojawiać spekulacje dotyczące jego przyszłości, choć na razie nie ma potwierdzenia, że władze klubu podjęły decyzję o zmianie szkoleniowca. Pewne jest jednak to, że Tomczyk po pracy w Opolu będzie mógł prawdopodobnie na dłużej zapomnieć o ofertach pracy z czołowych polskich klubów.
