W Częstochowie trudno dziś mówić o stabilizacji. Tomasz Kaczmarek został zwolniony po zaledwie kilku tygodniach pracy, choć Raków wcześniej zapłacił za jego sprowadzenie z Radomiaka pokaźną kwotę. Cała historia jeszcze mocniej pokazuje, jak bardzo zmienił się model funkcjonowania klubu.
Według medialnych informacji Raków uruchomił klauzulę odstępnego w kontrakcie Kaczmarka. Miała ona wynosić około 250 tys. euro, czyli ponad milion złotych. To właśnie ten element sprawia, że decyzja o rozstaniu robi tak duże wrażenie.
Kaczmarek pojawił się w Częstochowie 8 września, a 19 października nie był już trenerem zespołu. Miał być symbolem zmian stabilizacyjnych – nikt nie brał pod uwagę, że jego przygoda z „Medalikami” dobiegnie końca tak szybko.
Jeszcze we wrześniu Michał Świerczewski sugerował, że odbudowa zespołu może potrwać nawet kilka sezonów. Sam Kaczmarek miał być jednym z ludzi odpowiedzialnych za ten proces.
To kolejny dowód na ogromną zmianę, jaka zaszła w Rakowie w 2026 roku. Klub, który przez lata był kojarzony z długofalowym planem i cierpliwością, w krótkim czasie zaczął regularnie zmieniać szkoleniowców.
W jednym roku przez zespół przewinęli się już Łukasz Tomczyk, Dawid Kroczek, Dawid Szulczek i Tomasz Kaczmarek. Przy obecnych wynikach presja tylko rośnie. Raków po 11 kolejkach ma zaledwie sześć punktów i znajduje się w strefie spadkowej.
Sam fakt, że Raków był gotów zapłacić pokaźne odstępne za trenera pracującego u ligowego rywala, a po niewiele ponad miesiącu zdecydował się z niego zrezygnować, najlepiej pokazuje skalę zmian zachodzących dziś w Częstochowie. W klubowych gabinetach dzieje się naprawdę dużo, a kolejne decyzje zapadają bardzo szybko. Kibice mają jednak prawo pytać, czy nad tym wszystkim wciąż jest pełna kontrola i czy tak gwałtowna metoda zarządzania rzeczywiście pozwoli Rakowowi wyjść z kryzysu.


