Juventus prowadzony przez Luciana Spallettiego ma problemy w trzech obszarach: kadrze, taktyce i skuteczności napastników. Po sezonie bez awansu do Ligi Mistrzów oczekiwania były wysokie, ale zespół ledwie mieści się w górnej połowie tabeli Serie A.
Latem Spalletti chciał wzmocnić drużynę doświadczonymi piłkarzami w różnych formacjach, którzy pomogliby podnieść poziom zespołu i poprowadzić go wyżej w tabeli. Juventus nie sprowadził jednak większości upatrzonych zawodników. Na pozycji bramkarza interesował się Alissonem Beckerem i Emilianem Martínezem, a ostatecznie wypożyczył Guglielma Vicaria. Z kolei transfer Francka Kessiego upadł w ostatniej chwili, dlatego do środka pola trafił Pape Matar Sarr. Sytuację dodatkowo skomplikowały kontuzje, szczególnie dotkliwe w drugiej linii.
Nowy dyrektor generalny Juventusu, Giovanni Carnevali, przyszedł latem z Sassuolo i potrzebuje czasu, by odnaleźć się w klubie. Początek jego pracy przypadł na trudny okres: drużynie brakuje wyraźnego lidera, a gra zespołu Spallettiego nie wydaje się mieć wyraźnej tożsamości taktycznej. Trener musiał ostatnio odpowiadać na pytania o korekty taktyczne w meczu z Lecce. Choć ten ruch przyniósł efekt w tamtym spotkaniu, porażka w kolejnym podtrzymała wątpliwości. Wokół szkoleniowca narasta presja: Juventus przegrał dwa z ostatnich trzech meczów w Serie A, a część piłkarzy ma być niezadowolona z jego metod. Jeśli wyniki szybko się nie poprawią, to właśnie trener może jako pierwszy zapłacić za problemy zespołu.
Równie niepokojąco wygląda sytuacja w ataku. Randal Kolo Muani wrócił do klubu po intensywnych staraniach, a Nick Woltemade miał coś do udowodnienia, ale po 12 kolejkach obaj uzbierali po trzy gole i dwie asysty. Jeff Ekhator nie zagrał jeszcze w tym sezonie, ponieważ dochodzi do siebie po naciągnięciu mięśnia dwugłowego uda. Juventus już rozważa sprowadzenie napastnika w styczniu, lecz kłopoty Jonathana Davida i Loïsa Opendy z poprzedniego sezonu wskazują, że przyczyna może tkwić głębiej niż w samych zawodnikach. Juventus ma dopiero 13. atak w lidze. 36 proc. bramek drużyna zdobyła po stałych fragmentach gry, a tylko dwa gole padły z akcji.