Tylko cztery kluby Ekstraklasy awansowały do 1/8 finału STS Pucharu Polski. Piotr Stokowiec uważa, że tak duża liczba wpadek nie musi być przypadkiem i wskazał problem, o którym w ligowym środowisku mówi się znacznie rzadziej.
Polonia Warszawa sama dołożyła swoją cegiełkę do pucharowej rewolty, eliminując Koronę Kielce. Po tym spotkaniu Stokowiec został zapytany w Kanale Sportowym, czy widzi wspólny mianownik kolejnych porażek ekstraklasowiczów.
Szkoleniowiec nie sprowadził sprawy do rotacji składem czy jakości poszczególnych zawodników. Jego zdaniem problem może być znacznie szerszy.
Wydaje mi się, że nasza Ekstraklasa się trochę rozpuściła, trochę wszystkim się dobrze żyje. Przestaliśmy się nieco rozwijać – wszyscy poklepujemy się po plecach, że fajny produkt, fajne opakowanie, wszystko jest fajnie sprzedawane. Wkradł się konformizm
Trener Polonii zwrócił też uwagę na różnicę między ligową codziennością a realiami Pucharu Polski. Jego zdaniem mecze na mniejszych stadionach, w mniej komfortowych warunkach i przy zupełnie innej otoczce wymagają od ekstraklasowiczów poziomu koncentracji, którego często brakuje.
Są fajne pieniążki, wszystkim jest dobrze, a tak naprawdę czy nam ten czas trochę nie ucieka? Wydaje mi się, że się trochę rozleniwiliśmy
Ta diagnoza nabiera znaczenia właśnie teraz, bo skala odpadnięć klubów z najwyższej ligi jest wyjątkowa. Kolejne zespoły przegrywają z rywalami z niższych szczebli, a przewaga finansowa i organizacyjna coraz częściej nie znajduje potwierdzenia na boisku. Stokowiec uważa, że Puchar Polski może być sygnałem ostrzegawczym dla całej ligi.
Polonia Warszawa w 1/8 finału STS Pucharu Polski zagra u siebie z Rakowem Częstochowa. To będzie dla „Czarnych Koszul” kolejny poważny sprawdzian w tej edycji rozgrywek.
