Luis Enrique nie gryzie się w język po fatalnym otwarciu rozgrywek w wykonaniu Paris Saint-Germain. Choć sezon zaczął się od zdobycia Superpucharu Europy po zwycięstwie nad Aston Villą, kolejne tygodnie przyniosły serię bolesnych rozczarowań dla kibiców ze stolicy Francji.
Paryżanie wciąż czekają na swoje drugie zwycięstwo w kampanii, a ich sytuacja w tabeli Ligue 1 staje się coraz trudniejsza. Po porażce z RC Lens w meczu o Superpuchar Francji, zespół zanotował dwa remisy i porażkę w lidze, co skutkuje już siedmiopunktową stratą do prowadzącego AS Monaco. Defensywa mistrzów kraju budzi ogromne zastrzeżenia, a eksperci wskazują na brak stabilizacji w tyłach.
Luis Enrique reaguje na kryzys w Paryżu
Hiszpański szkoleniowiec podczas konferencji prasowej przed startem Ligi Mistrzów otwarcie przyznał, że obecna forma zespołu jest daleka od ideału. „Jeśli mówimy tylko o wynikach, to był to katastrofalny początek sezonu” — ocenił bez ogródek Luis Enrique. Trener zaznaczył jednak, że jako menedżer stara się dostrzegać pozytywy w grze swoich podopiecznych i wierzy, że drużyna zasłużyła na znacznie większą liczbę punktów niż ta, którą obecnie posiada w dorobku.
Mimo fatalnego startu, władze klubu wykazują się dużą cierpliwością wobec trenera, który niedawno otrzymał przedłużenie kontraktu aż do 2030 roku. Luis Enrique podkreśla, że zespół potrzebuje czasu na regenerację i odrobienie strat, zwłaszcza że PSG przystępuje właśnie do obrony tytułu w Lidze Mistrzów. Już w środę paryżanie zmierzą się ze Slovanem Bratysława, prowadzonym przez Yayę Touré, co ma być idealną okazją do udowodnienia, że klub wciąż liczy się w walce o każde trofeum.
