Bartosz Nowak znów jest jednym z najgłośniejszych nazwisk w Ekstraklasie, a jego forma wywołuje nawet dyskusję o reprezentacji Polski. Niewiele jednak brakowało, by dziś błyszczał w zupełnie innym klubie. Jak ujawnił Mateusz Rokuszewski, po odejściu z Rakowa pomocnik miał kilka bardzo mocnych opcji, ale jeden z potencjalnych transferów został zatrzymany.
33-latek w barwach GKS-u Katowice zbudował pozycję jednego z najlepszych ofensywnych pomocników w lidze. W obecnym sezonie ma siedem goli i jedenaście asyst, a wcześniej sięgnął po tytuł Ekstraklasowicza Roku.
Jego droga do Katowic nie była jednak oczywista. Kiedy stało się jasne, że Nowak nie będzie kontynuował kariery w Rakowie, zainteresowanie nim pojawiło się w kilku klubach z czołówki ligi. Jak przekazał Rokuszewski, chodziło o Śląsk Wrocław, Jagiellonię Białystok i Legię Warszawa.
W momencie, w którym Nowak został z Rakowa skreślony, od razu ustawiła się po niego kolejka chętnych. Tutaj, są to informacje, które jeszcze potwierdzałem przed nagraniem, w tej kolejce były Śląsk Wrocław, Jagiellonia Białystok i Legia Warszawa
Każdy z tych kierunków oznaczałby dla pomocnika wejście do zespołu walczącego o najwyższe cele. Do takiego ruchu jednak nie doszło. Według Rokuszewskiego duży wpływ na to miał... Marek Papszun.
Nawet jeśli nie do końca sam widział Nowaka, to nie chciał, żeby poszedł do klubu, z którym bał się, że będzie rywalizował o mistrzostwo Polski
Nowak ostatecznie trafił do GKS-u Katowice i trudno uznać, by była to dla niego zła decyzja. W 86 meczach dla katowickiego klubu zdobył 23 bramki i zaliczył 34 asysty.
