Los Angeles Clippers i Toronto Raptors porozumiały się w sprawie gigantycznej wymiany, ale Kawhi Leonard wciąż nie może założyć nowej koszulki. Jak donoszą media, cała transakcja została wstrzymana przez ligowe dochodzenie.
Sytuacja jest bezprecedensowa. NBA bada zarzuty dotyczące omijania limitów wynagrodzeń przez Clippers. Chodzi o ukryte wypłaty dla Leonarda realizowane przez bankrutującą firmę finansową Aspiration. W grę wchodzi kontrakt opiewający na 28 milionów dolarów, który miał być formą nielegalnego bonusu. Śledczy sprawdzają teraz, czy w sprawę zamieszana jest jeszcze druga firma. Jeśli dowody potwierdzą oszustwo, konsekwencje dla 34-letniego zawodnika będą druzgocące. Shams Charania z ESPN informuje, że najgorszy scenariusz zakłada unieważnienie kontraktu lub zawieszenie na cały sezon.
Procedury blokują wielki powrót do Toronto
Mimo że komisarz Adam Silver liczył na szybkie zamknięcie sprawy, John Hollinger z The Athletic studzi emocje. Przepisy CBA wymagają udziału arbitra systemowego i przejścia przez proces odwoławczy. „Czy jesteśmy pewni, że to wszystko uda się załatwić w dwa i pół miesiąca?” pyta dziennikarz. Według niego jedyną drogą do szybkiego rozwiązania jest brak dowodów na winę klubu. W przeciwnym razie sezon może ruszyć z Leonardem wciąż w składzie Clippers, mimo ogłoszonego już transferu.
W ramach wstrzymanej wymiany do Los Angeles mają trafić Brandon Ingram, Gradey Dick oraz potężny pakiet wyborów w drafcie, w tym dwa niechronione wybory w pierwszej rundzie z 2031 i 2033 roku. Raptors desperacko czekają na powrót lidera, który siedem lat temu dał im mistrzostwo. Leonard ma za sobą statystycznie najlepszy sezon w karierze, w którym zdobywał średnio 27,9 punktu na mecz. Obecnie jednak zamiast na parkiecie, oczy wszystkich zwrócone są na biura śledczych NBA.
