Derrick Rose nie kryje dumy z sukcesu swojego byłego zespołu, który w sezonie 2025-26 przełamał trwającą ponad pół wieku klątwę. Emerytowany gwiazdor NBA przyznał w rozmowie dla Sports Illustrated, że przez całe play-offy mocno trzymał kciuki za ekipę z Nowego Jorku. Jego wsparcie miało też wymiar osobisty, ponieważ syn zawodnika jest wielkim fanem lidera drużyny, Jalena Brunsona.
Były rozgrywający zdradził, że przewidział końcowy triumf jeszcze przed decydującym starciem o pierścienie. „W zasadzie przez cały czas stawiałem na ich wygraną. Zadzwoniłem do Ricka Brunsona tuż przed tym, jak dostali się do finałów i powiedziałem mu, że teraz zagrają przeciwko Wemby’emu. I jeśli tak się stanie, to na pewno zwyciężą” — wyznał Rose na łamach Sports Illustrated. Proroctwo się spełniło, a Knicks w wielkim stylu pokonali San Antonio Spurs z Victorem Wembanyamą w składzie, kończąc serię finałową w pięciu meczach. Jalen Brunson, który przez rok dzielił szatnię z Rose'em, został wybrany MVP finałów, pieczętując jeden z najbardziej dominujących występów w historii ligi z bilansem 16-3 w fazie pucharowej.
Dla Derricka Rose'a, który reprezentował barwy nowojorskiego klubu w latach 2021–2023, sukces ten ma szczególne znaczenie ze względu na bliskie relacje z rodziną Brunsonów. „Cieszę się z powodu Jalena i jego rodziny, doceniam cały czas, jaki Rick włożył w rozwój syna. Obserwowałem to z daleka, ale jest to niezwykle inspirujące” — dodał były zawodnik. Rose, który sam zapisał się w historii NBA jako najmłodszy MVP, pełnił w Nowym Jorku rolę mentora dla młodszych graczy, zanim zakończył karierę po sezonie 2023-24.
Mimo przejścia na sportową emeryturę, 37-latek pozostaje blisko związany ze środowiskiem koszykarskim, celebrując pierwszy od 53 lat tytuł dla Nowego Jorku. Knicks pod wodzą Brunsona zdołali dokonać tego, co nie udało się wielu pokoleniom graczy w Madison Square Garden.
