Sobotni wieczór na San Mamés okazał się bolesnym zderzeniem z rzeczywistością dla całego Atletico Madryt. Zespół prowadzony przez Diego Simeone miał szansę wyprzedzić w tabeli LaLiga odwiecznego rywala, Real Madryt, jednak zamiast awansu kibice zobaczyli bezradność i dotkliwą porażkę 0:3 z Athletic Club. To był występ, o którym wszyscy w obozie Los Colchoneros chcieliby jak najszybciej zapomnieć.
Atmosferę wokół drużyny dodatkowo podgrzało zachowanie fanów wobec Juliána Alvareza, który wszedł na boisko z ławki rezerwowych. Argentyńczyk po raz kolejny musiał zmierzyć się z wrogim przyjęciem ze strony własnych sympatyków, którzy powitali go gwizdami i buczeniem. Po zakończeniu spotkania napastnik nie pojawił się na murawie podczas wspólnego rozbiegania z resztą zespołu, co natychmiast wywołało lawinę pytań ze strony dziennikarzy.
Diego Simeone podczas konferencji prasowej nie ukrywał irytacji, gdy temat zszedł na sytuację łączonego z transferem zawodnika. Szkoleniowiec zareagował wyjątkowo chłodno, odmawiając jakiejkolwiek głębszej analizy zachowania swojego podopiecznego. „Czy naprawdę zadajesz to pytanie? Nie mam nic do powiedzenia” – uciął krótko trener Atletico Madryt, wyraźnie dając do zrozumienia, że nie zamierza publicznie tłumaczyć nieobecności Alvareza podczas pomeczowych ćwiczeń.
Napięcie na linii zawodnik-kibice narasta od dłuższego czasu, co potwierdzają wydarzenia z ostatnich tygodni.
