SV Elversberg dokonało niemożliwego, odrabiając dwubramkową stratę w wyjazdowym starciu z Borussią Mönchengladbach i wygrywając 4:3. Choć beniaminek świętuje komplet punktów po dwóch kolejkach, trener Vincent Wagner nie krył wściekłości z powodu kontrowersji sędziowskich, które doprowadziły do jego wyrzucenia z boiska.
Sytuacja zaogniła się tuż przed przerwą, gdy przy stanie 1:1 sędziowie przyznali rzut z autu gospodarzom, mimo że piłkę ostatni dotknął Tim Kleindienst. Zawodnik Gladbach błyskawicznie wznowił grę, co poskutkowało bramką Hugo Bolina, a VAR nie mógł interweniować w przypadku błędu przy aucie. Wagner w rozmowie ze Sky Germany nazwał to zdarzenie skandalicznym, co przypłacił dwiema żółtymi kartkami. „Chciałem po prostu spokojnie porozmawiać z sędzią, także w przerwie. Nie było żadnego agresywnego ruchu, podchodziłem całkowicie zrelaksowany, bardzo powoli i delikatnie. Najwyraźniej tego też mi nie wolno” — tłumaczył szkoleniowiec Elversberg.
Mimo gry bez trenera na ławce, zespół z Saarlandu zdołał odwrócić losy meczu w drugiej połowie. Maurice Krattenmacher wszedł na boisko w 65. minucie i już 60 sekund później strzelił gola kontaktowego, a później dołożył trafienie na wagę zwycięstwa w doliczonym czasie gry. W międzyczasie Felix Keidel popisał się precyzyjnym uderzeniem z rzutu wolnego, które doprowadziło do wyrównania. Wagner podkreślił po meczu, że jego drużyna ma świetną mentalność, choć wciąż musi pracować nad boiskową inteligencją i odwagą, by w pełni wykorzystać swój potencjał w najwyższej klasie rozgrywkowej.
To już drugi sensacyjny wynik beniaminka w tym sezonie, po tym jak na inaugurację pokonał on broniący tytułu Bayer Leverkusen 3:2. Vincent Wagner przyznał, że w sobotnim sukcesie pomógł też błąd bramkarza rywali, Moritza Nicolasa, przy trzecim golu dla Elversberg. Drużyna prowadzona przez Wagnera od 14 miesięcy udowadnia, że potrafi grać w piłkę na najwyższym poziomie, mimo statusu absolutnego debiutanta w Bundeslidze.
