Trzy zwycięstwa na start sezonu i szansa na ucieczkę Realowi Madryt to bilans, który stawia FC Barcelonę w doskonałej sytuacji przed niedzielnym wyjazdem na Mestalla. Atmosferę przed starciem z Valencią zmąciła jednak nieobecność Lamine Yamala podczas sobotnich zajęć grupowych w ośrodku Ciutat Esportiva. Kibice wstrzymali oddech, gdy 19-letni skrzydłowy zamiast na boisku, pojawił się jedynie na indywidualnej sesji w siłowni.
Dziennikarze Diario AS szybko potwierdzili, że kluczowy zawodnik Blaugrany nie brał udziału w ćwiczeniach z resztą zespołu, co postawiło jego występ pod znakiem zapytania. Hansi Flick podczas konferencji prasowej musiał zmierzyć się z pytaniami o stan zdrowia swojego podopiecznego i szybko uspokoił nastroje. Niemiecki szkoleniowiec wyjaśnił, że decyzja o lżejszym treningu była jedynie środkiem ostrożności po drobnym urazie, jakiego nabawił się piłkarz.
„Dostał cios i lepiej było dla niego trenować w wolniejszym tempie. Później wyszedł na trening. Na jutro jest w pełni gotowy” – zapewnił Hansi Flick, cytowany przez zagraniczne doniesienia. Trener Barcelony ma świadomość, że po piątkowej porażce Realu Madryt z Realem Betis, niedzielna wygrana pozwoli jego drużynie umocnić się na fotelu lidera LaLiga. Yamal ma być kluczowym elementem planu na zdobycie trzech punktów w Walencji, mimo wcześniejszych obaw o jego kondycję fizyczną.
Sytuacja wokół młodego gracza budziła emocje już od kilku godzin, gdy pierwsze raporty wskazywały na jego absencję w finałowej sesji przygotowawczej. Choć media sugerowały niepewność co do jego dostępności, oficjalny komunikat trenera ucina wszelkie spekulacje przed niedzielnym spotkaniem.
