Veltins Arena doczekała się powrotu Bundesligi w wielkim stylu. Schalke 04 zremisowało bezbramkowo z Bayernem Monachium, zdobywając swój pierwszy punkt w sezonie po niezwykle ofiarnej grze w defensywie. Choć goście dominowali przez całe spotkanie, nie potrafili znaleźć sposobu na sforsowanie muru postawionego przez gospodarzy.
Statystyki tego meczu wyglądają wręcz niewiarygodnie i pokazują skalę przewagi zespołu z Monachium. Piłkarze Vincenta Kompany'ego utrzymywali się przy piłce przez 83 procent czasu gry i oddali 15 strzałów, podczas gdy Schalke odpowiedziało zaledwie czterema próbami przy 17 procentach posiadania. Mimo tak ogromnej dysproporcji, defensywa dowodzona przez Mirona Muslica pozostała nieugięta do ostatniego gwizdka sędziego.
Wielki powrót Lorisa Kariusa
Postacią numer jeden na boisku był Loris Karius, który otrzymał najwyższą notę w zespole i tytuł zawodnika meczu. Bramkarz, który po trudnych latach w końcu odnalazł swoje miejsce w Gelsenkirchen, popisał się pięcioma skutecznymi interwencjami. Szczególnie istotna była obrona strzału Nathaniala Browna w pierwszej połowie, co pozwoliło beniaminkowi uwierzyć w możliwość sprawienia niespodzianki.
Bayern próbował ratować wynik, wprowadzając w drugiej połowie swoje największe armaty. Na murawie pojawili się Harry Kane, Michael Olise oraz wracający po kontuzji Jamal Musiala, zastępując mniej efektywnych tego dnia Lennarta Karla czy Ismaela Saibariego. Roszady te ożywiły ofensywę Rekordmeistera, ale nawet obecność najlepszego strzelca ligi nie wystarczyła, by pokonać świetnie dysponowanego Kariusa.
Dla trenera Mirona Muslica to kolejny dowód na to, że potrafi przygotować zespół na starcia z faworytami. Szkoleniowiec Schalke ma już w CV wyeliminowanie Liverpoolu z Pucharu Anglii, gdy prowadził Plymouth, a teraz przeniósł tę dyscyplinę taktyczną na niemieckie boiska. Schalke zmazało plamę po porażce 0:3 z Augsburgiem w poprzedniej kolejce, udowadniając, że ich szczelna obrona z czasów gry w 2. Bundeslidze wciąż jest ich najsilniejszą bronią.
