Atletico Madryt staje przed kluczowym latem, które zadecyduje o przyszłości projektu Diego Simeone. Po sezonie, w którym zespół dotarł do półfinału Ligi Mistrzów, ale zawiódł w LaLiga, klub planuje głębokie wietrzenie szatni, by sfinansować niezbędne wzmocnienia.
Największym zaskoczeniem jest wystawienie na sprzedaż Jose Marii Gimeneza. Urugwajczyk, który od 2013 roku jest symbolem defensywy Atletico Madryt, zmaga się z coraz częstszymi kontuzjami. W ostatnim sezonie rozegrał zaledwie 1500 minut w 25 meczach. Klub chce wykorzystać fakt, że 31-latek wciąż cieszy się renomą w Europie, by pozyskać środki na młodszego i bardziej wytrzymałego środkowego obrońcę. Sprzedaż filaru obrony ma być ruchem pragmatycznym, a nie podyktowanym brakiem szacunku do jego zasług.
Ofensywne czystki i walka o nową tożsamość
Na wylocie jest także Thiago Almada, który nie spełnił pokładanych w nim nadziei. 25-latek zanotował tylko sześć udziałów przy bramkach w 40 występach, co przy jego potencjale uznano za wynik rozczarowujący. Atletico Madryt liczy na zainteresowanie ze strony klubów Premier League, w tym Aston Villi. Sprzedaż Argentyńczyka ma odblokować miejsce dla pomocnika lepiej pasującego do rygoru taktycznego Simeone, który wymaga od zawodników większej pracowitości w defensywie.
Trzecim nazwiskiem na liście jest Alexander Sorloth. Choć Norweg zdobył 20 bramek w 54 meczach, klub widzi w nim idealną okazję do zarobku, póki jego wartość rynkowa jest wysoka. 30-letnim napastnikiem interesuje się Everton. Pozbycie się Sorlotha ma przyspieszyć pokoleniową zmianę w ataku i pozwolić na sprowadzenie snajpera, który będzie lepiej współpracował z Julianem Alvarezem. Simeone potrzebuje graczy zdolnych do agresywnego pressingu, czego brakuje obecnym weteranom.
